Rozdział dedykuje:
@brooksparadise
@blog2906
@wercia718
@ricz200
+Weronika i Julia nie moge się doczekać następnego rozdziału (polecam: http://two-faces-of-the-face.blogspot.com/ )
+Weronika Margańska czekam <3 Zapraszam <3 (polecam: http://crazy-fucking-life.blogspot.com/ )
Szłam przed siebie, bez celu. Natknęłam się na ubranego na ciemno faceta w kapturze, którego potem spotkałam jeszcze 2 razy.To było dziwne. Doszłam na wzgórze, nie wysokie, nie kamieniste, stroma górka. Usiadłam i patrzyłam w niebo. Po dłuższej chwili przypomniałam sobie, że kiedyś tu przychodziłam, a ostatnio byłam tu z Jaiem. Na wspomnienie o chłopaku zrobiło mi się smutno.
Nie wiem ile czasu minęło ale było już późno. Nie chciało mi się wracać do domu. Postanowiłam że zostanę jeszcze trochę na górce. Nagle poczułam uderzenie. Upadłam na bok. Próbowałam wstać i się bronić lecz nie udało mi się to ponieważ dostałam kolejne kilka ciosów. Zemdlałam. Poczułam jeszcze że spadam.
*Następnego dnia, w domu. ( Jai )
Byliśmy po śniadaniu. Ktoś zapukał do drzwi.Wszyscy się rzucili żeby zobaczyć kto przyszedł.
-Dzień dobry-przywitał nas policjant i medyk
-coś się stało ?-spytał Skip
-Chodzi o Martę White.
-co jej ?-Luke
-jest w pobliskim szpitalu-wyjaśnił medyk
-dlaczego ?-Am
-została...-zaczął
-zgwałcona ?-spytał Beau
-nie. pobita-dokończył-jej stan jest nie za dobry.
-dziękujemy za informacje-Ash
-do widzenia-powiedzieli i odeszli
Nic nie mówiłem. Martwiłem się o nią.
-Pojedziemy do niej -Beau
-kiedy ?-Alexa
-nie wiem-odpowiedział
-za ok. półtorej godziny ma przyjechać po nas menago-wyjaśniła-chyba nie zdążymy się z nią zobaczyć....ups
-a no tak my dzisiaj wyjeżdżamy-przypomniała sobie Cleo-biedna Misio. Napisz sms'a co z nią -poprosiła Beau
*1,5 h później
Alexa i Cleo pojechały, a my byliśmy w drodze do szpitala. Byłem smutny i martwiłem się. Oby to nie było nic poważnego. Byłem na siebie zły, że się z nią wczoraj pokłóciłem. W ogóle byłem zły ,że się tak zachowywałem.
*Marta
Obudziłam się w szpitalnym łóżku. Czułam się nie źle. Miałam tylko za bandażowaną rękę. Zobaczyłam że na krześle koło łóżka śpi Jai. Zdziwiło mnie to.
Kilka minut później do sali wszedł lekarz i dwie pielęgniarki. W tym czasie chłopak się obudził, a następnie został poproszony o opuszczenie na chwilę sali.
Lekarz pytał jak się czuje i ogólnie takie tam. Dowiedziałam się, że nieprzytomna byłam mniej niż 2 dni. Jedna z pielęgniarek powiedziała mi, że Chłopak siedział przy mnie cały czas mimo tego iż namawiali go aby poszedł do domu i obietnic że jak się obudzę to będzie poinformowany jako pierwszy.
Lekarz i asysta wyszli, a wszedł Jai i znów usiadł na krześle przy łóżku. Nie zdążyliśmy się do siebie odezwać bo mniej niż 3 minuty później do sali wpadła reszta.
-Marta- rzucili się na mnie -Ty żyjesz.
-ałłł-jęknęłam bo poczułam ból w za bandażowanej ręce
-sorry-odsunęli się
-a ty co? nie przytulisz się ?- Beau spytał Jaia
-nie zasługuje-odpowiedział i spojrzał na mnie- na przytulenie, zaufanie, przyjaźń kogoś takiego jak ty- zwrócił się do mnie i spuścił głowę
Nikt nic nie powiedział. Siedziałam chwilę rozmyślając. Wstałam i podeszłam do chłopaka. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Pogłaskałam go po policzku. Zapadła pełna napięcia cisza. Wszyscy czekali co powiem.
-Nie mów tak. Zasługujesz. Tylko musisz się postarać.-powiedziałam
-czyli jest szansa żeby było tak jak dawniej ?- spytał z nadzieją
Uśmiechnęłam się do niego w geście potwierdzającym. Przytulił mnie delikatnie.
Wróciłam do łóżka. Atmosfera była weselsza.
-Nie traktujcie mnie jak inwalidę albo psychiczną osobę bo nie ja sobie to zrobiłam -wyjaśniłam
-wiemy-powiedzieli
-chce aby było tak jak dawniej
-jesteś pewna ?- spytał Jai
-tak-odpowiedziałam stanowczo
-to się posuń-położył się obok mnie. Reszta zaczęła się śmiać.
-kiedy chcesz jej powiedzieć -jakiś czas później zagadnęła Jaia Amanda
-nie teraz...później-urwał temat
Później przyszedł lekarz i oznajmił:
-jutro będziesz miała operacje. Twój stan się poprawił. Wyniki badań masz dobre.
-jaką operację ?-zdziwiłam się
-ręki-wyjaśnił
-a co z nią ?-spytałam patrząc na za bandażowaną rękę
-pęknięcie z przesunięciem-wyjaśnił-musieliśmy poczekać, aż się obudzisz i obrzęk lekko ustąpi- wyszedł
-aha-powiedziałam
-nie przejmuj się. jesteśmy z tobą-powiedzieli moi przyjaciele
Przesiedzieli u mnie ok. pół dnia. Było mi bardzo miło. Cieszyłam się, że Jai zrozumiał i że się pogodziliśmy.
__________________________________________
następny rozdział: Rozdział 11- Operacja-Przyjaciele
w następnym rozdziale:
-Tęskniłem
-była zazdrosna
-co ty robisz ?
-wybaczyłaś mi ?
-nie denerwuj się.
-co to jest ?
-myślisz że ktoś mógł to specjalnie zrobić ?
-mam się bać
-witamy
-nie...
-na jak długo ?
-na ślubie
-ubieraj się. Porywam cię
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz