sobota, 8 marca 2014

Rozdział 5- Psy i nastawienie

*miesiąc później
Już ponad miesiąc mieszkamy u chłopaków. Nagrywamy większość filmików razem, robimy sobie czasem koncerty na wzajem lecz chłopcy częściej proszą nas abyśmy im coś zaśpiewały. Twożymy zgraną paczkę (nie mówię tylko o Janoskians i The M&M ale i o Ginie, Ronnim, Mariam itp). 
Z naszego połącznia wyszła już jedna para: Daniel i Ally  - DanLy <3. 
Przyłapaliśmy ich jak się całowali.
-Tak jakoś samo...- tłumaczyli swój pocałunek
-Hahaha tak jasne-Beau
-Cicho bądź. Sam nie masz dziewczyny-Daniel
-a wy nie jesteście pijani...co oznacza że jesteście trzeźwi czyli wiecie co robicie...- Viki
-oj dobra skończcie
Następnego dnia Daniel przygotował dla Ally jakąś niespodziankę. Zabronił nam wychodzić do ogrodu i kazał trzymać Ją z dala od tego miejsca. Zawołał Ją i nas. Był tam 15 minut.
Nic się nie zmieniło. Objął Ally ranieniem.
-Zostaniesz moją dziewczyną ?- spytał Daniel
-To nie żart ?
-Nie
-OK. Zostanę
-Yay
wszyscy zaczeliśmy się śmiać.
Ja najlepszy kontakt mam z Jaiem i Lukiem, ale z Jaiem lepszy. Am z Lukiem, Ash z Jamesem (między nimi coś iskrzy ale nie potrafią tego dostrzec), Viki z Beau (oboje są tak samo zboczeni).
*
Skończyliśmy nagrywać filmik w ogrodzie.
Zawołałam Buxa (czyt.Baksa) mojego psa aby pobiegał razem z Lalą po ogrodzie. Bawiliśmy się z nimi.
-Marta?- Beau
-Cooo ?- odwróciłam się w jego stronę
-Uśmiech-Beau
-Hahaha- uśmiechnęłam się do Beau który nagrywał chyba keek'a
-Keek :) -Powiedział. Zgadłam
-Chodzcie już do środka- Luke
Udaliśmy się w stronę domu. Zawołałam psy. Lala chwilę później przybiegła, Bux wesoło biegł za nią ale nie dobiegł do mnie. Zobaczył mysz, która przemknęła się przed nim. Zaczął ją gonić, nie patrząć gdzie biegnie. Wbiegł pod samochód.
-Bux. Nie ! -krzyknęłam zasłaniając sobie dłonią usta. Wszyscy zaraz znaleźli się przy mnie.
Samochód nawet się nie zatrzymał- pojechał dalej jakby nigdy nic, a mój pies leżał potrącony na ulicy. 
Żuciłam się w jego stronę nie zważając na nic.
-Marta stój !!!- krzyczeli moi przyjaciele. 
Zatrzymałam się przed jezdnią. Podbiegli do mnie i przytulili. Usłyszeliśmy jęki- Bux jeszcze żył, ale jęczał z bulu.
-Trzeba go zawieść do weterynażą - Jai
-To chodź. Musisz mi pomóc.
-Poczekamy na was w domu. Bez sensu abyśmy wszyscy szli.
Podeszłam do niego wzięłam ostrożnie na ręce i ruszyłam z Jaiem do weterynarza. Znajdował się nie daleko- całe szczęście. Trafiliśmy w taką porę że lekarz nie miał pacjenta. Natychmiast przejął odemnie Buxa i zbadał.
-Trzeba go uspać.-powiedział- Bez sensu żeby się męczył. Ale decyzja należy do państwa. Proszę się naspokojnie zastanowić. Wyjść na korytarz i porozmawiać.
Wyszłam z Jaiem na korytarz.
-Musimy to zrobić. Uratujesz go w ten sposób. Nie będzie się męczył- powiedział i przytulił mnie.
-Masz rację. Nie mamy innego wyboru.
Weszliśmy do gabinetu,
-I jaka decyzja ? Usypiamy ? - spytał lekarz
-Tak-powiedziałam
-Niech państwo się pożegnają z pupilem, Ja się nim potem zajmę. 
Podeszliśmy do Buxa. Ostatni raz spojrzałam w jego oczy, widziałam ,że cierpi i ,że podjęłam dobrą decyzję, pogłaskałam go.
-Dziękujemy Panie Doktorze- Jai
-Tak będzie dla niego lepiej- wyszliśy z gabinetu i z przychodni.
Przytuliłam się do Jaia i zaczęłam płakać. Odwzajemnił uścisk.
-Nie płacz. Będzie dobrze. Jestem przy tobie.-uśmiechnął się do mnie.

*Dwa tygodnie później
Byłam z Jaiem na spacerze- wyprowadzaliśmy Lalę- podszedł do nas jakiś bezpański pies, obwąchał nas i oddalił się kawałek. Był w niezadobrym stanie. Ktoś go wyżucił z domu i widać było że coś mu zrobił. Zrobiliśmy kilka kroków ,a pies szedł za nami.
-Co robimy ?- spytałam
-Nie wiem...- Jai zawołał psa. Zbliżył się niepewnie do nas. 
-Nie zostawimy go tutaj. Będzie za nami szedł.
-Zabierzemy go do weterynarza i urządzimy gdzieś schronisko. Co ty na to ?- Jai
-Dobre. Szczeże mówiąc to słodki jest.
Zaprowadziliśmy go do weterynarza. Nic wielkiego mu nie było tylko tak wyglądał. Następnie Jai wymyślił ,że schronisko dla tego psa będzie w miejscówce Janoskians. 

*Tydzień później
Codziennie razem z Jaiem chodziliśmy do tego psa, dawaliśmy mu jeść i pić, bawiliśmy się z nim itp. Rozwiesiliśmy kilka plakatów w okolicy. 

*Pewnogo dnia gdy bawiliśmy się ze znajdą. (psem)
-Co z nim chcesz zrobić ? Wiecznie nie będziemy go tu potajemnie trzymać. - Jai
-Nie wiem. 
-Reszta myśli że wychodzimy na potajemne randki...-Jai
-W pewnym sęsie to tak jakby.
-Nie mogłaś mówić wcześniej. Zrobił bym klimat.- zażartował
-Hahaha. Mi wystarczy to że jesteś obok-Ja.- "omg my flirtujemy".-pomyślałam
Jai zawołał do siebie pieska. Przybiegł posłusznie.
-Chce ci go dać- powiedział
-Naprawdę ?
-Właśćiciel się nie znalazł, czyli jest bezdomny, a ty jakiś czas temu straciłaś psa więc: Tak. Ode mnie w prezencie.
-Jak tak to przyjmę prezent.
Wzieliśmy psa i wróciliśmy do domu.
-Co to jest ?- Luke
-To jest pies- Jai
-Ale skąd on tu ? że co ? że jak ? czy mnie coś ominęło ? -Daniel
-Mówimy im ?- spytałam
-o czym ?- Am
-Jesteście parą- wypalił Beau
-Nie. O psie- wytłumaczyłam
-Jeszcze nie- Beau
-Mówiłeś coś ?- Jai
-Nie ależ skąd-Beau
-Dobra to co z tym psem?- Viki
Opowiedzieliśmy im całą historię.
-A jak go nazwiesz ? -Ash
-Nie myślałam jeszcze nad tym -odpowiedziałam
Wszyscy zaczeli dawać propozycję imienia. Zrobiło się zamieszanie.
-Girls- krzynęłam
-Co ?- spytały koleżanki
-spokojnie.
-Boys-podniósł głos Jai
-What ?- spytali chłopcy a pies na dziwięk Boy przybiegł.
-Aha jak to zrobiłeś ? - Ally
-Powiedziałem tylko Boys - Pies spojrzał się na Jaia
-To może zamiast Boys będzie Boy - spojrzał się na mnie.
-Czyli już wybraliście imię. Kto będzie ojcem i matką chrzestną ?- James
Wszyscy zaczeli się śmiać. 


_______________________________________
Rozdział poświęcony psom ? nie dokońca. Chodziło mi o to aby pokazać jakimi przyjaciółmi są i jakie relacje są między nimi.. 
Następny rozdział: Rozdział 6 - Nie spodziewane spotkanie i pocałunek
w następnych rozdziałach
-Wiecie kto dziś do nas wpadnie ?
-Niespodzianka
-dałeś jej fory
-Shut up
-Was to się tu nie spodziewałem
-a co wy tu robicie
-mieszkamy
-Zagrajmy w butelkę
-omg. dobra dajesz
-Przelirz się z...
-to ty ostra jesteś

środa, 5 marca 2014

Rozdział 4- Nowy Dom

*Kilka dni później
Chłopaki odprowadzili nas do domów po tym jak nagrywaliśmy filmik.
-Pakujcie się. - Beau
-Dobrze prze pana- Ja
-Jutro się wyprowadzacie. - Beau
-wow ale ty spostrzegawczy - James
-Dobra jak coś to dzwońcie- Luke
-Ok.Pa- odprowadzili każdą z nas pod drzwi.
Weszłam do domu, zdjęłam buty, zjadłam tosty z serem i szynką, i poszłam kończyć się pakować. Wcześniej spakowałam prawie wszystkie rzeczy, teraz zostały mi ostatnie drobiazgi. Spakowałam wszystko, poszłam się umyć i położyć bo było już po.23, a byłam zmęczona. 

*Następnego dnia
-Ding-dong-usłyszałam dźwonek do drzwi. 
Miałam wszystkie walizki na dole, pod drzwiami. Siedziałam na kanapie i pisałam z koleżankami sms-y.
Poszłam otworzyć drzwi.
-Dzień dobry, cześć, hej, witam -przywitali mnie chłopcy.
-Cześć- uśmiechnęłam się do nich
-Dobra chodź bo jescze idziemy po Amande- James
-Serio ? Po Amande która mieszka obok - powiedziałam to z naciskiem na "obok"
-No tak- James
-To idźcie po nią daleko nie macie - Ja
-Dobry pomysł- Luke
-Ide z tobą- Daniel
Stanęłam przy walizkach, spojrzałam się na nie i westchnęłam. 
-Pomoge Ci- Jai
-Ja też- Beau
-I ja-James
-Dzięki- zostawili mi najmniejszą walizeczkę
Dołączyła do nas Amanda, Luke i Daniel. Poszliśmy do ich domu, w którym były już Ashley, Ally& Viki.
Chłopaki pokazali nam nasze pokoje, wnieśli tam nasze walizki i pomogli nam się trochę rozpakować.

*wieczorem
-Opowiedzcie o sobie ?- James
-A co nie znasz nas?- Ashley
-Znam ale tyle się nie widzieliśmy...- James
-Okok. Niech któraś zacznie- Ashley
-Ty, jak już gadasz- Am
-No to, u mnie się dużo nie zmieniło. Jestem starsza, nadal chodze na siatkókę i to tylko tle. Następna-Ashley
-To teraz ja- Ally- U mnie postaremu. Nudy. Viki teraz ty.
-Ja ok niech ci będzie. Nic się nie zmieniło... . Amanda
-Ja. Jak fajnie. Gram w siatkówkę. Mam zaje przyjaciół. To tyle.Misio teraz ty.
-To co ja mam powiedzieć-zastanowiłam się- Lolx. W przeciwiństwie do reszty gram w nożną i koszykową.
-Ok czyli dużo się nie zmieniło- Luke
-A jak zaczynałyście ? Skąd miałyście hajs ? - James
-Występowałyśmy- Ally
-Gdzie ? Jak ? Co ?- Beau
-W pobliskim parku. Tańczyłyśmy i śpiewałyśmy. Same układałyśmy horeografię i dodawałyśmy czasem jakieś akrobacje np. gwiazda, stójka, piramida.
-Ale skąd wy to wszystko...?-Jai
-Chodziłyśmy na tańce i byłyśmy czirliderkami- Viki
-Masz chłopaka ?- spytał Daniel patrząc na Ally
-Nie. 100% singielka
-A wy ?- Beau
-Jakiś tam kiedyś był- Viki
-Ta coś tam było ale już nie ma- Ashley
-Był całkiem niedawno. Ok. 2 mc ale się zmył. Nie wyszło nam.- Am
-Nie- Ja
-Ale miałaś - Luke
-Miałam dwa miesiące temu ale z nim zrewałam
-Czemu ?- Jai
-Bo mnie zdradził. Byliśmy razem przez prawie rok.
-To tak jak Jai i Ariana- James
-Nawet zerwali w tym samym tygodniu -Ashley
-Przypadek ?- James
-Nie sądźe- Ash
-Przeznaczenie- Beau
Zaczeliśmy się śmiać.
Śiedzieliśmy i gadaliśmy aż do kolacji.
Po zjedzonym posiłku ja i reszta dziewczyn poszłyśmy do swoich pokoi aby wypakować ostatnie rzeczy. Dużo tego nie miałam, bo z resztą pomogli mi chłopcy. 
Wyjęłam ostatnie rzeczy z walizki, odstawiłam je w odpowiednie miejsce i zeszłam na dół.
W przed pokoju stała gitara. Już wcześniej korciło mnie aby coś na niej pobrzdąkać ale się powstrzymywałam. Wzięłam ją, usiadłam na ziemi i zaczęłam grać krótką melodyjkę. Gdy skończyłam usłyszałam oklaski. Rozejrzałam się. Wszyscy zebrali się w okół mnie.
-skąd umiesz grać ?- Luke
-ciocia mnie nauczyła podstaw-odpowiedziałam
Poszliśmy do salonu. Chłopcy włączyli fifę.
-Ej chłopaki - Ally zwróciła się do Jaia i Beau którzy właśnie grai mecz- następny mecz to my chcemy zagrać- wskazała na siebie i na mnie.
-Żartujesz -Skip
-czemu niby ?
-Wy w fifę ... jakoś nie chce mi się wierzyć- Ally i Skip zaczęli się droczyć
-nie w takie rzeczy się grało 
Chwilę później Jai i Beau skończyli mecz. 
-Proszę bardzo- powiedzieli to oddając nam pady i wskazując na pufy przed telewizorem
-Dzięki-odpowiedziałyśmy
Mecz mój i Ally zakończył się remisem 2:2
-No i co niedowiarku ? - Ally zwóciła się do Daniela
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Użądzaliśmy sobie ,mecze do późnych godzin wieczornych, aż większość poczuła zmęczenie i rozeszliśmy się do swoich pokoi.
-Dobranoc- powiedział Jai oprowadzając mnie do pokoju.


____________________________
Mam nadzieję że się podoba
Proszę o szczerą opinię w komentarzach. Zależy mi na waszym zdaniu
zapraszam na mojego drugiego bloga o JANOSKIANS
http://best-fucking-friends.blogspot.com/
 W następnym rozdziale:
-Keek :)
-Bux. Nie !
-Marta stój !!!
-Trzeba go uspać
-Tak będzie dla niego lepiej
Pisane przy:
http://www.youtube.com/watch?v=rv8C1wjbsKw&feature=kp

sobota, 1 marca 2014

Rozdział 3- Wyprowadzka i nowe mieszkanie

*Następnego dnia
Obudziłam się ok. 10 -jak zwykle. Na twitterze miałam pełno powiadomień. Na kanale janoskians pojawił się filmik z wczorajszego wieczoru. Odprawiłam poranną toaletkę i ubrałam się w to:

Usiadłam na łóżku i włączyłam ten filmik. Było w  nim jak się przytulamy, śpiewamy i tańczymy Best Friends, jak siedzimy w samochodzie, jak Jai i Luke odprowadzają nas pod drzwi i jak chłopcy się drą abyśmy do nich jutro (czyli dziś) wpadły. Miałam z tego taką beke, zresztą jak zawsze z nich xD 
Zeszłam na dół, aby zrobić sobie śniadanie- kanapki z nutellą i kakałko. Zjadłam i posprzątałam po sobie. Chciałam iść do siebie ale rodzice mnie zatrzymali.
- Marta musimy z tobą porozmawiać- Tata
-O co chodzi ?
-Przeprowadzamy się do Sydney-Mama
-Ja też ?-*dopiero co odzyskałam przyjaciół i już mam się z nimi rozstawać* (pomyślałam)
-Ty możesz zostać-Mama
-Zostaje -od razu podjęłam decyzje
-Dobrze. To twój wybór. Jesteś już pełnoletnia-Mama
-A co z domem ?
-Sprzedajemy. Będziesz mieszkać u koleżanki.-Tata
-no ale chyba nie na zawsze ?
-potem się gdzieś osiedlisz na dłużej-Tata
-u której koleżanki ?
-no nie wiem, bo wyjeżdzamy razem z rodzicami Ally i Viktori oraz Amandy -Mama
-a tak dziewczyny coś wspominały. To może z nimi u kogoś ...
-jeszcze nie wiemy czy one zostają-Mama
-na pewno. Znam je
-Ciocia Ashley wiecznie jest w pracy. -Mama
-Ona chyba z wami nie wjeżdza ? 
-Z nami nie ale mówiła ostatnio na spotkaniu naszego klubu (moja mama, mama Ally & Viki, Amandy i Ciocia Ashley-jej rodzice ją zostawili i ciocia się nią opiekuje- razem z mamą Brooksów mają jakiś tam klub i co kilka dni się spotykają) że dostała awans i niedługo wyjeżdza.-Mama
-Czyli całe the m&m ...-przerwali mi 
-Tak, dokładnie-Tata
-ah
-No ale i tak chciałaś się przeprowadzić-Tata 
-Tak. 
-To czym się martwisz ?-Mama
-Nie wiem u kogo i z kim będę mieszkać
-Nie martw się na pewno coś wymyślicie. W końcu jesteście the m&m-Tata
-Hahaha no tak
-mmnators wam pomogą -Mama
Przypomniał mi się wczorajszy koncert i wyznanie chłopaków, że są mmnators no i to że mam dziś do nich iść. Oni nam pomogą
-no oczywiście
-ok możesz już iść-Tata
-dziękuje za pozwolenie- zażartowałam
-ja niedługo wychodzę -powiedziała mama
Poszłam do siebie. Zadzwoniłam do dziewczyn i ustaliłyśmy że za godzinę idziemy do chłopaków.

*godzinę później
Wyszłam z domu. Dziewczyny już na mnie czekały.
-Powiedzcie mi której rodzina wyjeżdza w ciągu najbliższych 2-3 tygodni- spytałam
Wszystkie podniosły ręce.
-Ale fajnie-Ally
-Całe the m&m zostaje - Ashley- bo już się bałam 
-Znajdziemy sobie jakąś miejscówkę. - Viki
-Będziemy razem mieszkać- Amanda- Takie nocowanko tylko że dłuższe.
-Dobra chodźcię bo jest już po 13- Ashley
-Pewnie się już za nami stęsknili- Ja
 Poszliśmy do domu chłopaków. Spotkaliśmy ich przed domem
-Szliśmy po was- James
-O jak miło- Ashley
-Hej. Stęskniliśmy się- Luke
-Hahaha my też- Amanda
Weszliśmy do środka
-Już jesteśmy- Beau
-Chodźcie przedstawcie te swoje koleżanki- usłyszałyśmy Gine
Chłopaki wprowadzili nas do salonu. Było tam spotkanie klubu, czyli była tam moja mama, mama Ally& Viki,mama Am, ciocia Ashley, i mama Brooksów. W salonie znajdowali się jeszce Ronnie i Mariam. Gdy nas zobaczyli mieli dziwne miny: "nie spodziewałam się was ale ciesze się że to wy"
-O matko jak ja was dawno nie widziałam- Gina- urosłyście
Uśmiechnęłyśmy się.
-Czemu nie mówiłyście że znów przyjaźnicie się z chłopakami - mama Ally& Viki
-Długa historia- Ally
-Wiecie o wszystkim ? - mama Amandy- że wyjeżdzamy
- Tak- Ashley
-To my się zbieramy- moja mama
-Dlaczego ? -Daniel- My wam nic nie będziemy przeszkadzać
-I tak już mieliśmy się zbierać. Dłużej nam zeszło niż planowałyśmy-ciocia Ashley
Kilka minut później wyszły. 
Siedzieliśmy w salonie. Zaprzyjaźniłyśmy się z Mariam i bliżej poznałyśmy z Ronniem. Gadaliśmy i wygłupialiśmy się. 
-Co robimy ?- James
-Ja chce coś słodkiego !!!- Beau
-Upieczmy ciasto- Daniel
-A umiesz ?- James
-Ja nie- Daniel- ale znam kogoś kto umie...-wszyscy spojrzeli na mnie
-No co ? -spytałam
Beau spojrzał na mnie minką zbitego pieska
-oj już przestań...- nie przestał- okok to chodźcie
Poszliśmy do kuchni. Przygotowaliśmy miskę, jajka, cukier, proszek do pieczenia, mąke. Oczywiście z pomocą reszty. Zrobiliśmy ciasto i wstawiliśmy do pieczenia.
-Bitwa na żarcie- Beau
Zaczęliśmy rzucać w siebie żarciem, mąką, jajkami, resztkami ciasta  itp.

*2 tygodnie później
Razem z chłopakami nagrywamy regularnie, razem filmiki. W trendach na twitterze, na 1 miejscu znajduje się #Mmskians. 
Moi rodzice sprzedali już dom i wyjechali razem z rodzicami Ally& Viki, Amandy i ciocią Ashley. Za kilka dni mieli się wprowadzić nowi właściciele, a ja się wyprowadzić. Tylko gdzie ? Wszystkie z nas za kilka dni zostaną bez domów... . 

*Byłyśmy całą ekipą u chłopaków w domu.  Godz. 14
-To co tam u was ?- Daniel
-Nie źle- Ally
-Jak nie źle ?- Viki
-No właśnie źle- Amanda
-A co się stało ?- Luke
-Nie mamy gdzie mieszkać - Ja
-A  no tak- Luke
-Nooo- Ashley
-I za kilka dni będziemy mieszkać w ogródku - Am. Zmarkotniałyśmy
-Ej nie smuć się - Jai mnie pocieszył
-Dzięki- Uśmiechnęłam się do niego
-A może u nas ?- James
-Żartujesz ?!- Ashley
-Nie. Zapraszamy - Beau
-Zapraszamy całą ekipę- Luke
- Drzwi otwarte- Jai
-Wy jesteście zawsze mile widziane- Daniel
-Dzięki. Kochani jesteście, ale co na to Gina ?- Ally
-Gina się zgadza- odpowiedziała
-Naprawdę ?- Viki
-Całą 5- uśmiechnęła się do nas.
-A macie tyle miejsca ?- Ashley
-Mamy tyle miejsca- Luke
-Ale naprawdę przyjmiecie nas ?- Ja
-Tak- Janoskians + Gina
- OMG kochani jesteście- ja- Kocham was- przytuliłam Jai'a bo był najbliżej mnie, a potem wszyscy zrobiliśmy jednego, wielkiego miśka.

_______________________________________________
i co ? Akcja się dzieje 
Następny rozdział: Rozdział 4 - Nowy dom
W następnym rozdziale:
-Pakujcie się
-pomogę ci 
-opowiedzcie o sobie
-masz chłopaka ?
-Nie
-ale miałaś. 
-Zdradził mnie
-To tak jak Jai i Ariana
-Przeznaczenie 
-Dobranoc Misiu 

Pisane przy:
www.youtube.com/watch?v=1V18P7JkAuA