czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział 12- ZNÓW w DOMU

*2 dni później
Był wieczór, czekałam w sali, aż ktoś po mnie przyjedzie, ponieważ mogę już wrócić do domu. Wypisali by mnie wcześniej ale coś tam im się nie zgadzało, popsuło, czegoś brakowało itp. Wiadomo jak to służba zdrowia.
Ok. godz. 23 wszedł do sali Jai.
-hej-podeszłam do niego i przytuliliśmy się 
-gotowa ?-spytał
-tak, a gdzie reszta ? byłam pewna że wszyscy będą chcieli jechać
-tak było ale na początku uświadomili sobie że nie ma tyle miejsc w jednym samochodzie to stwierdzili że pojadą 2 ale i tak było za mało, potem jeszcze trochę marudzili i kolejni odpadli, aż w końcu wszyscy stwierdzili że nie opłaca się jechać jak i tak zaraz będziesz w domu.-wyjaśnił
-no i bardzo dobrze. Mówiłam wam że to bez sensu aby wszyscy jechali, a poza tym ty mi wystarczysz.
-dobra,chodź bo zaraz naprawdę tu przyjadą
-aż tak się stęsknili ?
-taaak-wziął moją torbę i udaliśmy się do samochodu.
*30 min później - w domu
-Marta !!!-wszyscy rzucili się na mnie gdy tylko weszłam do pokoju (w którym się znajdowali) i przytulili mnie delikatnie.
Potem pytali o różne rzeczy m.i. co mi jest ?
-nic-odpowiedziałam-tylko mam pękniętą rękę i to wszystko.
*godzinę później -ok.1:00
Kładłam się spać (wcześniej mi się nie chciało). Ktoś zapukał do drzwi. Zapaliłam lampkę, która daje leciutkie światło i podeszłam je otworzyć. Był to Jai. 
-hej. mogę wejść ?-spytał
-jasne-otworzyłam szerzej drzwi
-przepraszam że tak późno ale musiałem-usiedliśmy na łóżku
-spoko jeszcze nie spałam, nie mogłam-uśmiechnęliśmy się do siebie
-czemu ?-zmartwił się
-myślałam o takim jednym idiocie...-odpowiedziałam patrząc mu w oczy
-ten idiota ma coś dla ciebie-wręczył mi rzadką, nie spotykaną niebiesko-fioletową róże, którą trudno dostać.-podoba się ?
-nie wiem co powiedzieć. Dziękuje-przytuliłam go- z jakiej to okazji ?
-z żadnej, a tak właściwie to chciałem cię jeszcze raz przeprosić 
-wybaczyłam ci. Nie chce się kłócić
Położyliśmy się na łóżku, róża stała w wazoniku na biurku. Przytuliłam się do chłopaka, a on mnie objął.
-wiesz że ta różą jest bardzo rzadka i trudna do dostania
-wiem, ale czego się nie robi księżniczki-podrywał mnie
-ty mi powiedz
-dla ciebie wszystko-wyszeptał mi do ucha

*dwa tygodnie później
Przyjechały (znowu) do nas na 2-3 dni Cleo i Alexa. Obawiałam się trochę, że Jai znów będzie na posyłki Alexy.
-hej-przywitała nas wszystkich Cleo
-cześć-Alexa przywitała nas obojętnie-Hej Jai-podeszłą bliżej do chłopaka, odrzuciła włosy do tyłu i wyprostowała się aby było jeszcze bardziej widać jej cycki.
Jai na to nie poszedł. Odpowiedział jej po prostu "cześć", bez żadnych emocji.
-Marta i jak ?-spytała mnie Cleo gdy już się rozgościły
-dobrze. Dzięki-odpowiedziałam
-a co ci ?
-nic takiego, tylko pęknięta ręka
 *po południu
Poszliśmy do kina. Oczywiście była "kłótnia" na jaki film idziemy. Jedni chcieli film akcji lub thriller, drudzy komedie, inni horror, a nasza laleczka barbie jakieś romansidło. 
Po długiej naradzie-w której nie uwzględniono żądania Alexy- wybraliśmy horror. Kupiliśmy bilety, przekąski, picie i udaliśmy się na sale. Landryna chcisła siedzieć obok Jaia. Liczyła na to,że będzie mogła się w niego wtulić jak będzie coś strasznego.
Film się zaczął. Amanda, która naprawdę bała się horrorów wskoczyła na kolana Luka, Jai i ja jedliśmy popcorn z jednego kubełka, a później chłopak mnie objął. Gdy zobaczyła to Alexa nieźle się wkurzyła. Próbowała później przytulić się do chłopaka, lecz nie udawało jej się to bo Jai wtedy przytulał mnie. Próbowałą go nawet wysiągnąć z sali.... . 
Wyszliśmy z kina, było już ciemno. Luke musiał cały czas trzymać Am za rękę albo ją przytulać, ale sprawiało mu to przyjemność. 
*późnym wieczorem -Jai
Siedziałem sam w salonie. Czekałem na Martusie. Mój bliźniak i jego przyszła dziewczyna byli na górze, a reszta gdzieś wyszła.
Pokój oświetlała tylko lampka z przedpokoju, nie było ani ciemno, ani jasno.
-hej-przyszła Alexa. Miała na sobie krótką spódniczkę i bluzkę z dużym dekoltem, który odsłaniał jej połowę sztucznych cycków.
-hej-odpowiedziałem
-co tak sam siedzisz ? Marta cię zostawiła-zaśmiała się szyderczo
-nie. czekam na nią-w jej oczach pojawił się błysk. 
Usiadła obok mnie. Siedzieliśmy chwile w ciszy, dziewczyna położyła mi dłoń na udzie, a następnie zaczęła jechać wyżej, w stronę krocza. Złapałęm jej ręke i zdjąłem ze swojego uda. Dziewczyna usiadła na mnie okrakiem i zaczęła się prężyć.
-co ty robisz ?-spytałem zaskoczony
-ciii-przyłożyła mi palec do ust -wiem że tego chcesz -złapała dekolt bluzki i jeszcze bardziej odsłoniła cycki, odchyliła głowę do tyłu. Byłem tym wszystkim zaskoczony.
Nachyliła się nade mną i pocałowała w usta. Natychmiast ją odepchnąłem i pobiegłem na górę.
-idź sobie do niej-usłyszałem krzyk Alexy. 
Poszedłem do swojego pokoju, zamknąłem drzwi, oparłem się o nie, zjechałem na podłogę, zamknąłem oczy i myślałem co mam zrobić. Byłem na siebie zły, że odrazu jej nie powstrzymałem. Uderzyłem pięścią w ścianę. 
-^muszę jej powiedzieć^-pomyślałem i udałem się do Marty
Zapukałem.
-zaraz miałam do ciebie iść-powiedziała otwierając drzwi
-muszę z tobą porozmawiać-powiedziałem wchodząc do jej pokoju.
-co się stało ?-zamknęła drzwi i stanęła na przeciwko mnie.
-ona mnie pocałowała-opowiedziałem jej całą historie, a tymi słowami zakończyłem.
*Marta 
Nie sądziłam, że ona może być zdolna do czegoś takiego.
Widziałam że Jai jest zły na siebie i nie jest w za dobrym stanie. Nie byłam na niego zła.
-ej spokojnie- powiedziałam- nic się nie stało
-jak to nie ?-zdziwił się
-nie zrobiłeś tego specjalnie, nie twoja wina, nie chciałeś tego........prawda ?
-oczywiście że nie, ja chcę tylko ciebie-powiedział
-no widzisz-uśmiechnęłam się do niego
-dzięki-wziął mnie za ręce. Spojrzałam na nie.
-co ci się stało ?-zmartwiłam się. Chłopak miał spuchniętą dłoń tak jakby uderzył w coś-nie.....-zgadłam
-byłem wściekły, na siebie-wytłumaczył
-głupi jesteś... to nie powód aby się na sobie wyżywać, aby robić sobie krzywdę-przytuliłam go-dobrze że się nie pociąłeś-zaśmialiśmy się
-przepraszam-powiedział
-nie przepraszaj, nie masz za co
-mam, za wszystko
-już przestań, nic się nie stało-przejechałam mu opuszkami palców po ustach- jesteś mój, tylko mój, nikomu cię nie oddam. -znów się przytuliliśmy
Jai popchnął mnie lekko na łóżko i nachylił się nade mną.
-dziękuję-zbliżył się do mnie
Zarzuciłam mu ręce na szyje i przyciągnęłam do siebie, położył się na mnie. Pogłaskał mnie po tali a następnie zaczął łaskotać.
-już ci lepiej-stwierdziłam- pokaż tą rękę-poprosiłam
-trochę boli-powiedział
-to chodź -pociągnęłam go za drugą rękę w stronę drzwi
-gdzie ?
-zabawie się w pielęgniarkę-zażartowałam
-mam nadzieje że obejdzie się bez igły
-jak będziesz grzeczny...-poszliśmy do kuchni
Wzięłam bandaż, gaziki i maść na tego typu urazy.
-tu coś jest ?-próbowałam wydusić  z tubki. Trochę maści wylądowało na koszulce Jaia
Chłopak spojrzał się na nią, potem na mnie i powiedział łobuzersko:
-jeszcze się policzymy-zdjął ją, a moim oczom ukazały się idealne mięśnie.
Zrobiłam mu opatrunek. Jai siedział na stołku i patrzył na mnie, ja stałam na przeciwko niego. Chwile później przyciągnął mnie do siebie, złapał za udo i oplótł wokół siebie, podniósł mnie lekko do góry i posadził sobie na kolanach. Siedzieliśmy tak przez dłuższą chwile, było nam przyjemnie, oddychaliśmy głębiej i patrzyliśmy sobie w oczy. Jai zbliżył swoje usta do moich i przygryzł delikatnie moją wargę. Spodobało nam się to. 
Wstał i zaniósł mnie do pokoju. Położył na łóżko i.... coś, a może raczej ktoś nam przerwał. Usłyszeliśmy coś pod drzwiami do pokoju.
-czy naprawdę zawsze ktoś musi nam przerwać ?-spytał mnie. Wzruszyłam ramionami
Wstaliśmy z łóżka i podeszliśmy otworzyć drzwi. W korytarzu stała Alexa
-o hej-powiedziała jakby nigdy nic-co wy tu robicie ?
-to mój pokój-powiedziałam
-a no tak, a ty ?-zwróciła się do Jaia
-byłem u swojej księżniczki-jego odpowiedz wkurzyła Alexe, która następnie odwróciła się na pięcie i poszła do "swojego" pokoju.
Popatrzyliśmy po sobie i zaczęliśmy się śmiać. Wróciliśmy do pokoju. Usiadłam na łóżku i złapałam się za gips. 
-co się stało ?-spytał Jai
-nic...trochę boli
-a wzięłaś leki ?
-dzięki-zapomniałam a chłopak mi o nich przypomniał
-co ty byś beze mnie robiła-zażartował

*w tym samym czasie- Amanda
Leżałam z Lukeyem w łóżku i oglądaliśmy jakiś film o tańcu.
-fajnie tańczą, czemu się czepiasz ?-Luke
-bo nie tak się tańczy walca angielskiego, freestyle itp-wytłumaczyłam
-skąd wiesz ?-zaciekawił się
-chodziłam z Martą na tańce 
-i ty umiesz zatańczyć lepiej-lukey mnie podpuszczał
-owszem-powiedziałam z satysfakcją
-to pokaż-poprosił
-no dobra-wstałam z łóżka i zaczęłam pokazywać jak się tańczy poszczególne tańce.
Wplątałam w to również kawałek układu czirliderek
-wow. skąd ty umiesz robić takie figury? zupełnie jak czirliderka
-zgadłeś. byłam nią
-co jeszcze przede mną ukrywasz ?-zażartował
-hym...to chyba wszystko-zaśmialiśmy się
-brawo. jesteś wspaniała-Luke zaczął mi klaskać
-nauczyć cię walca ?-spytałam
-niech będzie-podszedł do mnie 
Ustawiłam postawę, a następnie kroki. chłopakowi bardzo dobrze szło, jakby znał ten taniec. W pewnym momencie to on objął prowadzenie. Mile mnie to zaskoczyło. Następną niespodzianką było jak przechylił mnie do tyłu.
-przyznaj się znasz ten taniec-powiedziałam
-okey znam
-zaskoczyłeś mnie-chłopak siedział na łóżku
-to moja specjalność-uśmiechnął się
-pokazać ci układ który sama wymyśliłam ?
-jasne, na to czekam- zaśmialiśmy się.
Włączyłam muzykę i zaczęłam tańczyć. Po skończonym pokazie, Luke znów bił mi brawo. Jak na tancerza przystało ukłoniłam się. Lukierek przyciągnął mnie do siebie.
- i co teraz ?-spytał
-nie wiem
Chłopak musnął po przyjacielsku moje usta.
-Obejrzymy coś ?-spytałam
-a co chcesz ?
-tylko nie horror-powiedziałam od razu
-chodź wybierzemy coś z moich filmów.
Na korytarzu zobaczyliśmy Alexe która klęczy przy schodach i coś/kogoś obserwuje.
-co ty robisz ?-spytał Luke gdy do niej podeszliśmy
Wzdrygnęła się i obróciła do nas.
-szukam....kolczyka-powiedziała
-przecież masz dwa-zauważyłam
-yyy....tak bo...już znalazłam
-aha, okey...-powiedziałam
Uśmiechnęła się do nas sztucznie
-chodź-luke pociągnął mnie za rękę w stronę swojego pokoju.
Chwile nam zajęło wybranie filmu. Zdecydowaliśmy się na "Stażyści". Gdy wracaliśmy do mojego pokoju, aby tam obejrzeć film, spotkaliśmy Barbie przed drzwiami Marty.
Robiła coś w telefonie, lecz gdy zobaczyła że wracamy szybko schowała go do kieszeni, ale nie trafiła i upadł jej na zimie. Przeszliśmy obok niej bez słowa. Coś mruczała pod nosem.
Włączyliśmy Stażystów. Bardzo nam się podobał, śmialiśmy się itp. Skończyliśmy oglądać przed 2. 
-dobranoc skarbie-luke posłał mi buziaka
-dobranoc-złapałam go i odwzajemniłam gest.

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
 KOMENTOWAĆ
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


_____________________________________
następny rozdział: Rozdział 13- pomyłka, zdrowie, niespodzianka
w następnym rozdziale:
-jej chłopakiem
-wyniki już są
-za mocno
-yyymmm...
-dziś ja jej zrobię
-no bo to w końcu Jai
-może się całowali
-...z badania krwi wynika, że jest pani w ciąży..-
-Nie. Z nikim innym nie łączy mnie to co z tobą,
-to co robimy sobie dziecko ?
-miałam dobrą opiekę
-wszędzie cię rozpoznam.
-księżniczko martwiłem się 
-moje słońce już nie śpi ?
-niestety. Zabiorę cię w miejsce w którym będziesz się świetnie bawić, aż do wieczora
-ufasz mi ?
-oszalałeś, ja mam na to wejść
-słodki jesteś
-Jesteś moja
-jesteś szalony
-no wymęczyłeś mnie
-szybciej niż ci się wydaję

środa, 9 lipca 2014

Rozdział 11- Operacja-Przyjaciele

Pod rozdziałem są dwie ważne informacje.

* w nocy
Obudził mnie dalikatny pocałunek w czoło. 
-Jai co ty tutaj robisz ?-zdziwiłam się 
-Tęskniłem- wyjaśnił- i musze ci coś powiedzieć
-ciesze się że przyszedłeś
-dziewczynom już powiedziałem ale tobie wole wyjaśnić sam na sam.
-słucham 
-wiem, że zachowywałem się jak dupek i chce cię za to przeprosić. Alexa to tylko moja przyjaciółka. Ty jesteś dla mnie ważniejsza. Zrozumiałem, że nie mogę cię stracić. Za bardzo mi na tobie zależy. Zachowywałem się tak bo... robiłem to dla ciebie. Doradzała i pomagała mi w twojej sprawie. rozumiesz ?
-yhym-przytaknęłam
-nie chciałem popełnić jakiegoś błędu. Teraz wiem że najlepiej być sobą, tak jak poprzednio, bez żadnych pomocy. 
-dziękuje za wszystko-powiedziałam-ale dlaczego ona się tak zachowywała ?
-była zazdrosna-wyjaśnił. Przytuliłam go.
-co ty robisz ?-zdziwił się
-przytulam cię-odpowiedziałam
-wybaczyłaś mi ?-spytał
-już dawno-chłopak odwzajemnił gest
-mam coś dla ciebie-wręczył mi czekoladki
-oh dziękuje-uśmiechnęłam się do niego-ale ty myślisz że przekupisz mnie czekoladą ? Powiem ci jedno:..... udało ci się -otworzyłam je i zjedliśmy kilka
Chłopak leżał obok w łóżku i obejmował mnie.
-nie denerwuj się. -powiedział gdy wspomniałam o jutrzejszej/dzisiejszej operacji- To będzie raczej zabieg niż operacja, oni tutaj wszystko wyolbrzymiają.
-ale w narkozie-zauważyłam
-Będe przy tobie. Nawet jak zagrożą policją lub innymi rzeczami. Nie rusze się stąd póki się nie obudzisz.
-jeżeli się obudzę.
Jai zbliżył swoje usta do moich:
-Będę czekał- pocałował mnie delikatnie. Było w nim trochę więcej uczucia niż w przyjacielskim pocałunku.
-Jai-wyszeptałam gdy się odsunął
-gdy się obudzisz dostaniesz więcej. Obiecuje- powiedział-Chodź tu do mnie. śpij. musisz wypoczywać.
Wtuliłam się w chłopaka i zasnęłam.

*rano
-wstawaj księżniczko-obudził mnie szept Jaia
Otworzyłam oczy i usiadłam.
-jak się spało ?-spytał
-dobrze a tobie ?
-też-uśmiechnął się-czas na śniadanie
-yay szpitalne żarcie jak się cieszą
-nie do końca "szpitalne"-Chłopak podał mi tace: 2x kakao, 2x kanapki z nutellą i jajecznica.
-wow. sam to zrobiłeś ?-zaskoczył mnie
-yhym-przytaknął-staram się
Zjedliśmy i wypiliśmy na pół bo wszystkiego bym nie dała rady.
-dostałaś sms'a-podał mi telefon
przeczytałam go i podałam nic nie mówiąc chłopakowi.
Zaczął czytać na głos:
Od: nieznany
-"uważaj !!!
na razie tylko tak się skończyło, potem może być gorzej"

-co to jest ?-spytał
-nie wiem-odpowiedziałam
-spoko jestem przy tobie , nic ci się nie stanie.Ale nie powiedziałaś mi jeszcze czemu się tu znalazłaś.
Opowiedziałam mu całą historie. To jak spotkałam tego dziwnego faceta i jak zostałam zaatakowana . Poprostu wszystko. Od wyjścia z domu, do obudzenia się w szpitalu.
-myślisz że ktoś mógł to specjalnie zrobić ?-spytałam
-może... ale to pewnie głupi żart-przytulił mnie
-oby
-nie martw się. Będzie ok
Później do sali wpadła reszta moich przyjaciół. Pytali mnie jak się czuje, czy boje sie itp.
Chwile później skip zaczął nucić melodie ślubną
-skip to nie ten moment-Beau
-a no tak... a jak leci marsz pogrzebowy ?-spytał
-no dzięki-ja
Zaczęliśmy się śmiać
-mamy coś dla ciebie-oznajmili
-mam się bać ?-spytałam
-to jego pomysł -wskazali na Jaia
-nadal nie wiem czy mam się bać, czy właśnie nie
-daj jej już to-viki szturchnęła Beau
Wręczyli mi pluszowego misia z napisem "BFF <3"
-ooo jakie to słodkie dziękuje-uśmiechnęłam się do nich
-nie ma za co -odpowiedzieli
-to jego pomysł-powtórzył James jakby bał się że zaraz rzucę w niego tym pluszakiem lub zrobię jeszcze co innego.
-dzięki -przytuliłam Jaia
Kilka naście minut później przyszedł lekarz i powiedział że już czas i musi mnie zabrać na sale operacyjną.
Gdy wyjeżdżałam z sali spojrzałam jeszcze raz na swoich przyjaciół którzy w geście uśmiechu dali mi do zrozumienia że są ze mną

*1h później
Obudziłam się. Nic mnie nie bolało, byłam w dobrym humorze, rękę miałam za bandażowaną.
-witamy-przywitali mnie przyjaciele
-i jak ?-spytali
-co jak ?
-jak ręka?
-a jak ma być? na razie dobrze-powiedziałam
Kilka minut później przyszedł lekarz. Poprosił ich o opuszczenie sali. Wszyscy byli już prawie przy drzwiach oprócz Jaia, który nachylił się nade mną i:
-obiecałem-pocałował moje usta namiętnie, z większym uczuciem niż poprzednio .
Usłyszałam: "oh" albo "wow" - był to szok dla reszty
Uśmiechnął się do mnie i mrugnął po czym wyszedł z satyswakcyjnym uśmiechem.
Lekarz pytał mnie jak się czuje i czy coś mnie boli-standard. Powiedział, że jeżeli wyniki będą dobre to jutro albo pojutrze wyjdę ze szpitala.

*Jai
Obiecałem jej, że jak się obudzi to dostanie więcej-dotrzymałem słowa. I tak chciałem to zrobić. 
Reszta była zdziwiona i lekko zaskoczona całym zajściem. Pytali mnie czy w końcu jesteśmy parą czy nie:
-nie... przynajmniej nie oficjalnie-odpowiedziałem
Potem to komentowali ale nie słuchałem ich.

*Marta
Gdy lekarz wyszedł, to przyszła reszta. Już im minęło zdziwienie, teraz będą z nas żartować i komentować.
-kiedy wychodzisz ?-spytały koleżanki
-jutro albo pojutrze-odpowiedziałam
-a co z tą twoją ręką-Luke
-nic strasznego. Założą mi chyba gips albo opatrunek w postaci bandażu 
-na jak długo ?-Am
-doktor powiedział że od 2 do 6 mc.
-wybieram opcje nr.1 : 2 mc-Beau-bo jak ty na uroczystości będziesz wyglądać
-że słucham, że na czym ?-zdziwiłam się
-na ślubie-wyjaśnił
-czyim ?
-twoim i Jaia-oznajmił
-Beau ja za nikogo nie wychodzę-już się zaczyna 
-dobra dobra na razie nie. spoko przełożymy to
-powiem ci że internauci mieli racje-Ash
-kto ?
-nasi fani. -wyjaśniła- Była ankieta w necie i parowali nas: Viki-Beau, Ally-Daniel, Am-Luke, Ty-Jai i ja-James
-tak słodko razem wyglądacie, pasujecie do siebie-Ally zwróciła się do mnie, Am i Ash.
Siedzieli razem ze mną do wieczora. 

*w nocy
Śnił mi się koszmar związany z tym tajemniczym sms'em. Obudziłam się gwałtownie zdyszana.
Wzięłam telefon i napisałam do Jaia

Do; Jai <3
-"Chciałabym mieć cię teraz przy sobie, przytulić się do ciebie."

Od:Jai <3
-"nie ma sprawy :* . coś się stało ?"

Do:Jai <3
-"miałam sen związany z tym sms'em"

Od:Jai <3
-"to pewnie głupi żart. Zaraz będe. Dla cb wszystko"

Zjawił się po 10 minutach. 
-Już spokojnie jestem przy tobie-przytulił mnie i pocałował w czoło
-dziękuje-powiedziałam wtulając się w niego 
-przy mnie nic ci się nie stanie-położyliśmy się oboje-zostanę przy tobie
-tęskniłam za tobą- ujął moją dłoń
-ja za tobą też.

*Amanda-w nocy
Ktoś zapukał do drzwi od mojego pokoju. Poszłam je otworzyć. To był Luke. Nie mogłam się powstrzymać i rzuciłam mu się na szyje. Odwzajemnił gest.
-ubieraj się. Porywam cię-oznajmił
-wiesz która jest godzina ? gdzie chcesz mnie zabrać ?
-jest dokładnie 02:28:37. niespodzianka. no ubieraj się.
Narzuciłam na siebie dresy i wyszliśmy po cichu z domu. Chłopak prowadził mnie za rękę w miejsce mi nieznane. Potem musieliśmy wejść ktochę podgórkę. Aż doszliśmy na tajemniczy punkt widokowy rzadko odwiedzany.
-lubię tu przychodzić. jest stąd ładny widok na miasto zwłaszcza dziś gdy jest pełnia księżyca.-powiedział-chciałem ci je pokazać, tylko tobie.
Miał racje było tu przepięknie.
-niech to będzie nasza miejscówka -powiedział-tylko nasza. Ty i ja -spojrzał mi w oczy
-okey-zgodziłam się.
Usiedliśmy na ziemi i patrzyliśmy na piękne widoki. Chłopak mnie objął, a ja się do niego przytuliłam. Było cudownie.

_______________________________________________
WAŻNE !!!
1. W prawym górnym rogu (wersja komputerowa) jest ankieta:
"W jakie dni mam dodawać rozdziały ?" - zaznacz (tylko 1 odp)
2. http://challenge-friends.blogspot.com/2014/06/dziekuje-i-prosze.html

Rozdział 12- ZNÓW w DOMU
w następnym rozdziale:
-aż tak się stęsknili ?
-hej. mogę wejść ?
-myślałam o takim jednym idiocie...
-ty mi powiedz
-a co ci ?
-co ty robisz ?
-wiem że tego chcesz
-idź sobie do niej
-ona mnie pocałowała
-co ci się stało ?
-głupi jesteś