*dwa dni później - Marta
Cleo i Alexa musiały szybciej wyjechać. Z Cleo wymieniłam się numerami telefonu, a Landrynie nawet nic nie powiedziałam.
Moje obawy że Jai znów będzie latał z Alexą nie spełniły się. Było zupełnie odwrotnie.
Chłopak przez cały czas był ze mną, przy mnie. Opiekował się mną.
*miesiąc później
Jai poszedł ze mną do lekarza na kontrole.
-Marta White-zaprosił doktor do gabinetu
-A pan jest ?-spytał Jaia
-jej chłopakiem-odpowiedział bez zawahania
-chce pani aby wszedł z panią do gabinetu ?-spytał mnie lekarz
-oczywiście-odpowiedziałam
Zdjął mi gips i wysłał na prześwietlenie.
-wyniki już są-znów zaprosi do gabinetu
-i jak ?-spytałam
-zaskakujące. Bardzo dobrze się goi i nie ma potrzeby zakładania ponownie gipsu. Przypisze pani maść i codziennie będzie trzeba robić nowy opatrunek. Dziś ja pani zrobię-wypisał receptę i zrobił opatrunek z gazików i bandaża.
-a przez ile tak ?-spytałam
-przez miesiąc, ale w przyszłym tygodniu należy się zgłosić na kontrole. Niestety mnie nie ma ale na pewno będzie ktoś inny.
Wracając do domu zaszliśmy do apteki, kupiliśmy maść którą przypisał lekarz, gaziki i bandaże.
*Następnego dnia-wieczorem
-Chodź zrobię ci opatrunek-ash
-okey. idę-powiedziałam
-i jak ?-spytała
-za mocno-powiedziałam
-a teraz?-poprawiła
-za luźno, no zobacz mogę to zdjąć
-a teraz ?
-yyymmm...okey niech będzie-nie chciałam jej wkurzać. do jutra wytrzymam
*następnego dnia
-Marta opatrunek-usłyszałam krzyk ashley z kuchni
-o nie- powiedziałam do Jaia z którym właśnie schodziłam na dół
-dziś ja jej zrobię- powiedział do Ash
-okey niech będzie-poszła do reszty, do salonu zostawiając nas w kuchni
-dziękuje-powiedziałam ściszonym tonem
-spoko
-i jak ?
-bosz idealnie. Ale jak ?
-chodziło się w gimnazjum na EDB
-i kto lepiej ci zabandażował ?-spytała mnie ash gdy weszliśmy do salonu
-sorry słoneczko ale Jai
Koleżanka wcale nie była zła, uśmiechnęła się.
-no bo to w końcu Jai -Luke
-ciekawe ... -beau
-co ?-spytałam
-dlaczego mój brat lepiej ci zawiązał -beau
-może się całowali -Luke
Jai rzucił w braci poduszkami, Luke mu odrzucił i podszedł do brata no i zaczęli się szturchać. Ja i Am miałyśmy z nich beke.
*tydzień później
Znów przyszłam na kontrole. Tym razem nie było mojego lekarza, ale był jakiś inny. Kazał zrobić usg i pobrać krew. Stwierdził że nie mam komplikacji, wszystko jest tak jak powinno być i nadal mam robić tak jak robiłam dotychczas.
*Następnego dnia zadzwonił i kazał przyjść aby omówić wyniki badań.
-Usg jest w porządku, ale z badania krwi wynika, że jest pani w ciąży, w drugim miesiącu-powiedział
Ja i mój "chłopak" otworzyliśmy usta ze zdziwienia.
-Panie doktorze to musi być jakaś pomyłka-stwierdziłam z przekonaniem
To na pewno nie jest prawda. Przecież nie spałam z Jaiem. Innego partnera nie miałam, a na imprezach czy w klubach bawiłam się tylko w gronie naszej grupy, a z żadnym z nich nic takiego nie robiłam. Nie upijałam się i pamiętałam co się działo. Zgwałcona też nie zostałam.
-Dobrze. Powtórzymy badanie-wysłał mnie jeszcze raz na pobranie krwi.
-Powiedz mi czy to....-Jai chciał wiedzieć czy to jednak może być prawda
-Nie. Z nikim innym nie łączy mnie to co z tobą, ale my przecież nie spaliśmy-powiedziałam
chłopak chwile się nad czymś zastanawiał.
-Nie spaliśmy bo cały czas nam przeszkadzano, ale mieliśmy zbliżenia-powiedział
-Nie aż takie...myślisz że to jednak może być prawda ?
-zobaczymy jutro
-a co jak tak ?-przestraszyłam się
-nic-powiedział- Pamiętaj: Będę zawsze przy tobie-przytulił mnie
*Następnego dnia- rano
Z samego rana poszliśmy do przychodni dowiedzieć się czy to jednak prawda.
Czas spędzony przed gabinetem ciągnął się nie miłosiernie. Bałam się. Ale to nie może być prawda. W końcu poproszono nas do środka.
-Przepraszam. Nie jest pani w ciąży. W laboratorium pomylono wyniki. Jeśli chodzi o panią jest wszystko w porządku.-oznajmił-a teraz przepraszam muszę iść. Pacjenci czekają.
-Wole swojego lekarza-powiedziałam
Wyszliśmy z przychodni. Odetchnęłam głęboko. Jai podszedł do mnie i przytulił.
-to co robimy sobie dziecko ?-zażartował
-hahaha bardzo śmieszne.
*miesiąc później
Poszłam tym razem sama na kontrole, tym razem do mojego lekarza. Czekałam na swoją kolej ok.30 min.
-Przepraszam że tak długo to trwało i przepraszam również za kolegę. Słyszałem co się stało-doktor
-to nic takiego, a pomyłki się zdarzają-powiedziałam
-Jestem pozytywnie zaskoczony. Jak pani udało się tak szybko wrócić do zdrowia ?
-miałam dobrą opiekę-pomyślałam o Jaiu, do którego zaszłam przed wyjściem. Tak słodko spał, że nie miałam serca go budzić.
-nie potrzeba już żadnych opatrunków, maści, leków. Jest pani zdrowa. -zbadał sprawność mojej ręki -rehabilitacja również nie będzie potrzebna.
-naprawdę ? świetnie.-ucieszyłam się-Dziękuje doktorze za wszystko.-miałam pełno sprawną rękę, bez żadnych oznak że cokolwiek mi było, bez blizn itp.
Postanowiłam że nie będę jeszcze wracać do domu. Stwierdziłam że wybiorę się na spacer. Poszłam do parku. Na mostek, na który często przychodzę z Jaiem. Oparłam się o barierkę i patrzyłam na wodę.
Chwilę później ktoś zakrył mi dłońmi oczy. Doskonale wiedziałam kto. Wszędzie rozpoznam ten zapach męskich perfum, ten szept, te ręce, tego mężczyznę.
-zgadnij kto ?-wyszeptał mi do ucha
-wszędzie cię rozpoznam. Jesteś mój-powiedziałam,a chłopak obrócił mnie w swoją stronę.
-czemu poszłaś sama ?
-nie chciałam cię budzić, tak słodko spałeś
-księżniczko martwiłem się
-skąd wiedziałeś gdzie mnie szukać?
-razem tu przychodzimy, to jest nasza miejscówka i od razu poczułem że muszę tu przyjść-uśmiechnął się do mnie.
*Amanda
Obudziłam się dziś wcześniej niż zwykle. Próbowałam jeszcze zasnąć ale nie udało mi się. Stwierdziłam że jestem głodna i poszłam na śniadanie. Nikogo nie było. Marty i Jaia w ogóle w domu nie było, a reszta spała. Pokroiłam chleb i zaczęłam sparować kromki nutellą, ktoś (doskonale wiedziałam kto) objął mnie w pasie od tyłu i przytulił się.
-moje słońce już nie śpi ?-spytał Luke
-słońce już dawno na niebie-odpowiedziałam podając mu kanapkę
-dzięki
-porywam cię dziś -powiedział po śniadaniu gdy odprowadzał mnie do pokoju
-fajnie, a gdzie ? i kiedy ?
-niespodzianka, teraz-oznajmił i wziął mnie na ręce
-ej hahaha-powiedziałam i zaczęłam się śmiać
-no co porywam cię
Położył mnie na łóżku
-ubieraj się. Czekam na dole za 10 minut.
-tylko 10 -musiałam się ubrać, zrobić toaletkę (lekko umalować, uczesać)
-niestety. Zabiorę cię w miejsce w którym będziesz się świetnie bawić, aż do wieczora
-ok. postaram się wyrobić. Już nie mogę się doczekać
Włosy uczesałam w warkocz na bok i ubrałam to:
Zeszłam na dół. Lukey już tam na mnie czekał.
-idziemy ?-spytałam
-jasne-otworzył mi drzwi.
-powiesz gdzie mnie zabierasz ?-próbowałam się dowiedzieć
-już mówiłem, niespodzianka-złapał mnie za rękę
Szliśmy w kierunku nieznanej mi do tej pory strony miasta. Spacer zajął nam 30 minut.
-ufasz mi ?-chłopak się mnie spytał
-wiesz że tak-powiedziałam
Luke zasłonił mi oczy dłońmi i prowadził tak przez jakiś czas, aż w końcu się zatrzymał.
-gotowa ?
-tak-znów przejrzałam na oczy.
Przede mną znajdowało się wielkie wesołe miasteczko, lunapark.
-niespodzianka-powiedział Luke uśmiechając się-podoba się ?
-na razie tak, jeszcze nie wiem co spotka mnie w środku.
Kupiliśmy bilety na wszystkie atrakcje. Byliśmy na diabelskim młynie, w kolejce wodnej, a potem chłopak zabrał mnie na kolejkę. Była bardzo wysoka, miała mnóstwo skrętów, zakrętów, beczek, pętli i tego typu rzeczy.
-oszalałeś, ja mam na to wejść
-oj nie marudź, chodź-Chłopak pociągnął mnie za rękę i nim zdążyłam się zorientować siedziałam obok niego w wagoniku.
-ja zwariuje-pisnęłam
-jestem przy tobie-uśmiechnął się do mnie
Chwilę później kolejka ruszyła. Piszczałam, krzyczałam i darłam się.
Następnie poszliśmy do tunelu strachu.
-o nie tylko nie strachy, horrory, upiory i zjawy-piszczałam, ale Luke ani myślał odpuścić
-chodź-weszliśmy do wagonika. Przytuliłam się do chłopaka.-nie bój się
Zaczęliśmy jechać, po chwili wyskakiwały różne duchy, potwory, zjawy, wampiry, nieboszczyki, zombie itp. Puszczali dziwne, przerażające dźwięki, światło wariowało i okazało się że fotele są interaktywne.
-to gdzie teraz?-spytał Luke gdy wyszliśmy z kolejki
-gdzie chcesz tylko żeby nie było straszne
Byliśmy w/na większości atrakcji które tu się znajdowały. Kupiliśmy sobie ogromną watę cukrową, którą zjedliśmy na pół. Chłopak mnie karmił, a ja jego. Lukey chciał zabrać mnie do jeszcze jednego tunelu.
-mam nadzieję że to nie będzie nic strasznego
-nie. To ci się spodoba-zabrał mnie do tunelu miłości
-słodki jesteś-siedzieliśmy w łódeczce, ponieważ to był tunel z wodą.
Przytuliliśmy się do siebie.
Było już po 23.
-miałeś rację że spędzimy tu cały dzień-powiedziałam gdy wracaliśmy do domu
-a podobało się ?-spytał
-bardzo-uśmiechnęłam się do niego.
-ciesze się-odwzajemnił gest
Byłam tu pierwszy raz i nie znałam drogi do domu. Luke chyba jeszcze nie chciał wracać. Szliśmy wolniej, trzymając się za ręce i rozmawiając.
-ej luke a czy my przypadkiem nie mieliśmy skręcić tam ?-akurat to zapamiętałam bo na rogu znajdował się sklep z zabawkami i Lukierek obiecał że kupi mi tam misia. Ale i tak wracałam z 5 pluszakami do domu, które chłopak dla mnie wygrał.
-może....-on coś jeszcze planował
-dobra. Poddaje się
-Jesteś moja-powiedział i mocniej mnie objął.
Było późno i ciemno. Znów nie wiedziałam gdzie idziemy, ale nie przejmowałam się chłopak wiedział co robi i gdzie idziemy.
-nie mów mi że chcesz się teraz kąpać- weszliśmy na plażę
-a czemu nie ?-on nigdzie nie widzi problemu
-żartujesz
-okey, chodź pospacerujemy -chwile chodziliśmy brzegiem morza
-jesteś szalony-oznajmiłam
-wiem-uśmiechnął się do mnie łobuzersko-podejdźmy zobaczyć jaka jest woda
-okey-zgodziłam się
Stanęłam na brzegu mocząc stopy, a Luke wszedł dalej do połowy łudek.
-ciepła-oznajmił
-cały dzień się nagrzała
-dlatego najlepiej jest kąpać się wieczorem-ochlapał mnie
Odwróciłam się i wyszłam na brzeg. Chłopak do mnie podbiegł, wziął na ręce i zaniósł do wody
-osz ty -zarumieniłam się i udałam że upadam, siadając na tyłku
Luke podał mi rękę a ja zamiast wstać, pociągnęłam go i upadł obok mnie. Śmiałam się z niego, ale on nie odpuścił. Złapał mnie w tali i przyciągnął nad siebie. Dobrze że było płytko. Leżałam chwile na chłopaku, następnie wstaliśmy. Luke zdjął koszulkę i pomógł mi ściągnąć moją. Weszliśmy głębiej do wody, która teraz sięgała nam do pasa. Chłopak położył ręce na mojej tali i przyciągnął do siebie, ja objęłam jego szyję, a drugą ręke wplątałam we włosy. Ziewnęłam
-zmęczona co ?-spytał
-no wymęczyłeś mnie
-wracamy ?
-okey, powtórzymy to ?
-szybciej niż ci się wydaję-odpowiedział i wziął mnie na ręce.
_______________________________
następny rozdział: Rozdział 14- przerażające zbliżenie
w następnym rozdziale:
-Spróbuj
-Wymiana?
-Puścisz?
Bardzo mnie bolała kostka
-Kocham cię
-Mam pomysł....
-Przebierz się...
-Nie mogłem się powstrzymać
-Sms
-cholera
-Ej nie płacz proszę
-Zostaniesz moją dziewczyną ?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz