Już ponad miesiąc mieszkamy u chłopaków. Nagrywamy większość filmików razem, robimy sobie czasem koncerty na wzajem lecz chłopcy częściej proszą nas abyśmy im coś zaśpiewały. Twożymy zgraną paczkę (nie mówię tylko o Janoskians i The M&M ale i o Ginie, Ronnim, Mariam itp).
Z naszego połącznia wyszła już jedna para: Daniel i Ally - DanLy <3.
Przyłapaliśmy ich jak się całowali.
-Tak jakoś samo...- tłumaczyli swój pocałunek
-Hahaha tak jasne-Beau
-Cicho bądź. Sam nie masz dziewczyny-Daniel
-a wy nie jesteście pijani...co oznacza że jesteście trzeźwi czyli wiecie co robicie...- Viki
-oj dobra skończcie
Następnego dnia Daniel przygotował dla Ally jakąś niespodziankę. Zabronił nam wychodzić do ogrodu i kazał trzymać Ją z dala od tego miejsca. Zawołał Ją i nas. Był tam 15 minut.
Nic się nie zmieniło. Objął Ally ranieniem.
-Zostaniesz moją dziewczyną ?- spytał Daniel
-To nie żart ?
-Nie
-OK. Zostanę
-Yay
wszyscy zaczeliśmy się śmiać.
Ja najlepszy kontakt mam z Jaiem i Lukiem, ale z Jaiem lepszy. Am z Lukiem, Ash z Jamesem (między nimi coś iskrzy ale nie potrafią tego dostrzec), Viki z Beau (oboje są tak samo zboczeni).
*
Skończyliśmy nagrywać filmik w ogrodzie.
Zawołałam Buxa (czyt.Baksa) mojego psa aby pobiegał razem z Lalą po ogrodzie. Bawiliśmy się z nimi.
-Marta?- Beau
-Cooo ?- odwróciłam się w jego stronę
-Uśmiech-Beau
-Hahaha- uśmiechnęłam się do Beau który nagrywał chyba keek'a
-Keek :) -Powiedział. Zgadłam
-Chodzcie już do środka- Luke
Udaliśmy się w stronę domu. Zawołałam psy. Lala chwilę później przybiegła, Bux wesoło biegł za nią ale nie dobiegł do mnie. Zobaczył mysz, która przemknęła się przed nim. Zaczął ją gonić, nie patrząć gdzie biegnie. Wbiegł pod samochód.
-Bux. Nie ! -krzyknęłam zasłaniając sobie dłonią usta. Wszyscy zaraz znaleźli się przy mnie.
Samochód nawet się nie zatrzymał- pojechał dalej jakby nigdy nic, a mój pies leżał potrącony na ulicy.
Żuciłam się w jego stronę nie zważając na nic.
-Marta stój !!!- krzyczeli moi przyjaciele.
Zatrzymałam się przed jezdnią. Podbiegli do mnie i przytulili. Usłyszeliśmy jęki- Bux jeszcze żył, ale jęczał z bulu.
-Trzeba go zawieść do weterynażą - Jai
-To chodź. Musisz mi pomóc.
-Poczekamy na was w domu. Bez sensu abyśmy wszyscy szli.
Podeszłam do niego wzięłam ostrożnie na ręce i ruszyłam z Jaiem do weterynarza. Znajdował się nie daleko- całe szczęście. Trafiliśmy w taką porę że lekarz nie miał pacjenta. Natychmiast przejął odemnie Buxa i zbadał.
-Trzeba go uspać.-powiedział- Bez sensu żeby się męczył. Ale decyzja należy do państwa. Proszę się naspokojnie zastanowić. Wyjść na korytarz i porozmawiać.
Wyszłam z Jaiem na korytarz.
-Musimy to zrobić. Uratujesz go w ten sposób. Nie będzie się męczył- powiedział i przytulił mnie.
-Masz rację. Nie mamy innego wyboru.
Weszliśmy do gabinetu,
-I jaka decyzja ? Usypiamy ? - spytał lekarz
-Tak-powiedziałam
-Niech państwo się pożegnają z pupilem, Ja się nim potem zajmę.
Podeszliśmy do Buxa. Ostatni raz spojrzałam w jego oczy, widziałam ,że cierpi i ,że podjęłam dobrą decyzję, pogłaskałam go.
-Dziękujemy Panie Doktorze- Jai
-Tak będzie dla niego lepiej- wyszliśy z gabinetu i z przychodni.
Przytuliłam się do Jaia i zaczęłam płakać. Odwzajemnił uścisk.
-Nie płacz. Będzie dobrze. Jestem przy tobie.-uśmiechnął się do mnie.
*Dwa tygodnie później
Byłam z Jaiem na spacerze- wyprowadzaliśmy Lalę- podszedł do nas jakiś bezpański pies, obwąchał nas i oddalił się kawałek. Był w niezadobrym stanie. Ktoś go wyżucił z domu i widać było że coś mu zrobił. Zrobiliśmy kilka kroków ,a pies szedł za nami.
-Co robimy ?- spytałam
-Nie wiem...- Jai zawołał psa. Zbliżył się niepewnie do nas.
-Nie zostawimy go tutaj. Będzie za nami szedł.
-Zabierzemy go do weterynarza i urządzimy gdzieś schronisko. Co ty na to ?- Jai
-Dobre. Szczeże mówiąc to słodki jest.
Zaprowadziliśmy go do weterynarza. Nic wielkiego mu nie było tylko tak wyglądał. Następnie Jai wymyślił ,że schronisko dla tego psa będzie w miejscówce Janoskians.
*Tydzień później
Codziennie razem z Jaiem chodziliśmy do tego psa, dawaliśmy mu jeść i pić, bawiliśmy się z nim itp. Rozwiesiliśmy kilka plakatów w okolicy.
*Pewnogo dnia gdy bawiliśmy się ze znajdą. (psem)
-Co z nim chcesz zrobić ? Wiecznie nie będziemy go tu potajemnie trzymać. - Jai
-Nie wiem.
-Reszta myśli że wychodzimy na potajemne randki...-Jai
-W pewnym sęsie to tak jakby.
-Nie mogłaś mówić wcześniej. Zrobił bym klimat.- zażartował
-Hahaha. Mi wystarczy to że jesteś obok-Ja.- "omg my flirtujemy".-pomyślałam
Jai zawołał do siebie pieska. Przybiegł posłusznie.
-Chce ci go dać- powiedział
-Naprawdę ?
-Właśćiciel się nie znalazł, czyli jest bezdomny, a ty jakiś czas temu straciłaś psa więc: Tak. Ode mnie w prezencie.
-Jak tak to przyjmę prezent.
Wzieliśmy psa i wróciliśmy do domu.
-Co to jest ?- Luke
-To jest pies- Jai
-Ale skąd on tu ? że co ? że jak ? czy mnie coś ominęło ? -Daniel
-Mówimy im ?- spytałam
-o czym ?- Am
-Jesteście parą- wypalił Beau
-Nie. O psie- wytłumaczyłam
-Jeszcze nie- Beau
-Mówiłeś coś ?- Jai
-Nie ależ skąd-Beau
-Dobra to co z tym psem?- Viki
Opowiedzieliśmy im całą historię.
-A jak go nazwiesz ? -Ash
-Nie myślałam jeszcze nad tym -odpowiedziałam
Wszyscy zaczeli dawać propozycję imienia. Zrobiło się zamieszanie.
-Girls- krzynęłam
-Co ?- spytały koleżanki
-spokojnie.
-Boys-podniósł głos Jai
-What ?- spytali chłopcy a pies na dziwięk Boy przybiegł.
-Aha jak to zrobiłeś ? - Ally
-Powiedziałem tylko Boys - Pies spojrzał się na Jaia
-To może zamiast Boys będzie Boy - spojrzał się na mnie.
-Czyli już wybraliście imię. Kto będzie ojcem i matką chrzestną ?- James
Wszyscy zaczeli się śmiać.
_______________________________________
Rozdział poświęcony psom ? nie dokońca. Chodziło mi o to aby pokazać jakimi przyjaciółmi są i jakie relacje są między nimi..
Następny rozdział: Rozdział 6 - Nie spodziewane spotkanie i pocałunek
w następnych rozdziałach
-Wiecie kto dziś do nas wpadnie ?
-Niespodzianka
-dałeś jej fory
-Shut up
-Was to się tu nie spodziewałem
-a co wy tu robicie
-mieszkamy
-Zagrajmy w butelkę
-omg. dobra dajesz
-Przelirz się z...
-to ty ostra jesteś
Cudownie! *.*
OdpowiedzUsuń