*Amanda
między mną i lukiem była chemia. Kochaliśmy się i oboje o tym wiedzieliśmy. Jeszcze się nie całowaliśmy tak officjalnie jak para tylko jak był jakiś dare albo przelotnie muskaliśmy swoje usta ale i tak to kocham.
Reszta chyba się domyślała ze miedzy nami coś jest jak to oni żartowali sobie z nas i z marty i jaia (miedzy nimi tez coś było *-*)
Liczę na to że niedługo będziemy oficjalna para
Poszliśmy wszyscy się przejść i doszliśmy do skatepark. Jai i Marta tak jak ja i Luke odlaczyli sie od grupy. Młodszy bliźniak podszkalał moja bff w jeździe na waveboard. (Marta umiała jezdzić na normalnej desce i robić kilka łatwych trików) A mój słodziak pokazywał mi kilka prostych podstawowych triów na desce.
-Spróbuj -namawial mnie luke
-Ok dla cb -poslałam mu buziaka
Stanęłam na desce
-i co teraz?
-Musisz podskoczyć i przesunąć nogę do przodu -wytłumaczył
Próbowałam i nic.
-teraz ci się uda -chłopak we mnie wierzył. Nie chcialam go zawiesc.
Sprobowalam ale znów nie wyszlo a w dodoatku stracilam rownowage i wpadlam w objecia luka *-*
-pop a trace -powiedział i czule mnie obejmował
Usmiechnelam sie do niego
-Oooo -odwróciłam się i zobaczyłam jaia i martę którzy przyglądali się temu zajściu
-Wymiana? -Spytał młodszy bliźniak
-Ok... poczekaj -spytal sie mnie czy chce waveborda
-Okey. Zaraz. Musze coś jeszcze zrobić -powiedziałam -odsuńcie się nie chce żeby ktoś ucierpiał i w razie czego to mnie łapcie -ostrzegłam .
Jeszcze raz spróbowalam zrobić ollie i..... udało się
-Wow brawo -luke podszedł do mnie objał podniósł do góry i zakręcił
Jai i misio zaczęli bić brawo
-Dziękuje -odwróciłam się do nich gdy lukey mnie postawił i ukłoniłam się
Następnie wymieniliśmy się deskami.
Lukey uczył mnie na waveboard. A jai i marta trenowali triki a później chłopak uczył ją nowych / trudniejszych.
Luke pokazał mi jak on jeździ, postawę itp. Potem podtrzymując mnie pomógł kilka razy w miejscu stawać i schodzić z deski, następnie trzymając mnie zaczęliśmy przesuwać się do przodu i ćwiczyć jak się jedzie. Kilka razy tak. Potem zrobiliśmy krok na przód i luke nie trzymał mnie już tak jakby obejmował tylko za rękę .
*Marta
Przeszliśmy na wyższy poziom. Już nie podstawowe triki. Jai uczyl mnie juz trudnejszych . Jakos łapałam. Jeden załapałam bez problemu ale z drugim były kłopoty. Nie to ze nie ogarniałam bo wiedziałam jak go zrobić tylko po prostu mi nie wychodził. Spróbowałam i przewróciłam się ale nie tak jak mandzia -w objęcia - tylko na chłopaka i oboje wylądowaliśmy na ziemi. Leżałam na chłopaku który objął mnie w biodrach patrzyliśmy sobie w oczy a po chwili przekręciliśmy się tak że on był nade mną i zniżał się coraz bardziej i bardziej do moich ust.
-Ekhym -teraz luke i am się nam przyglądali
-No co? -Spytał jai
Wstaliśmy ale chłopak nadal mnie mocno obejmował
-Puścisz? -Spytałam
-Nigdy -odpowiedział i uśmiechnął się łobuzersko. Odwzajemniłam gest
*Am
Jestem pokraka. Znów się wywróciłam tym razem gorzej bo bardzo mnie bolała kostka i nie mogłam za bardzo chodzić. Skręcona nie była bo bym nie mogła stać ani wstać. Nadwyrężyłam albo stłukłam...
Luke wziął mnie na ręce i za niósł do domu.
*Marta
Mandzi coś się stało w nogę i luke zabrał ja do domu. Martwiłam się o koleżankę i zastanawiałam czy nie pójść do niej ale dostałam sms'a
-"spko nic mi nie jest nie musicie wracać. Mam dobra opieke "
*Miesiąc później- Am
Z kostką było już o wiele lepiej można powiedzieć że już byłam zdrowa / w pełni sprawna -nie musiałam kuleć i/lub chodzić o kuli.... ale i tak większość luke mnie nosił . Bardzi mi pomagał we wszystkim. Cały czas przy mnie był.
Luke ja jai i marta poszliśmy do starbucka na mrożoną kawę- na dworze robiło się coraz cieplej... my poszliśmy po południu ok 15 (bliźniak nas zaprosili na taka jakby 2 randkę. Ulala *-*)
Potem luke zabral mnie na spacer. Poszliśmy na plac zabaw. Zaczęliśmy się bawić na tych zabawkach, gonić itp.potem poszliśmy na huśtawki . Chłopak zaczął mnie bujać a potem usiadł obok na drugiej i zaczęliśmy się huśtać w równym tępie... nasze ręce się złączyły
chwile później zeszliśmy z nich stanęliśmy na przeciwko siebie patrząc w oczy. chłopak mnie objął. lekko go popchnęłam - usiadł na huśtawce cały czas obejmując mnie. Zbliżył swoje usta do moich... pocałowaliśmy się tak naprawdę. Prawdziwie.
Usiadłam mu na kolanach i w tuliłam się w niego
Był już wieczór.
Lukey okrył mnie swoją bluza
-Kocham cię -pocałował mnie w czoło
-Ja ciebie też -odpowiedziałam
*Marta
Myślałam że wracamy do domu (chodź liczyłam że Jai zabierze mnie na jakiś spacer czy coś.... ). gdy weszliśmy na nasza ulice chłopak zatrzymał się
-Co jest nie idziemy? -Zdziwiłam się
-Mam pomysł.... -usmiechnął się łobuzersko -porywam cie... Tylko musimy zabrać coś z domu
-Okey. -Usmiechnelam sie. Jak zawsze nie przewidywalny -ale co ?
-stroje do koszykówki
-Omg. Idiota -powiedziałam oczywiście nie obrażając tylko jako komplement
Jai spojrzał na mnie z mina "i to był twój błąd" zaczął mnie gonić a ja przed nim uciekać.... dobiegliśmy do bramy domu. Chłopak złapał mnie za rękę, przyciągnął do siebie i zablokował (oparł o płot).
-Musimy byc cicho. Nie chce aby ktoś nas zobaczył
weszliśmy po cichu do domu potem na górę wpierw do pokoju chłopaka a potem do mojego wzięliśmy stroje sportowe (oboje graliśmy w klubie sportowym w koszykówkę i piłkę nożną. On w męskiej drużynie, ja w damskiej. czasem były mieszane składy jak było mało osób, czasem ja przychodziłam na jego trening (grać lub kibicować), a czasem on na mój (grać lub wspierać). Były dwa w tygodniu. Jednego dnia o tej samej godzinie, drugiego raz on wcześniej a ja po nim albo na odwrót)
Wyszliśmy przez mój balkon bo schody nam zablokowali.
Udaliśmy się na boisko. Zrobiło się już ciemno.
Położyliśmy swoje rzeczy na boku.
-Przebierz się... nie będę patrzył -odwrócił się... zaczęłam się przebierać zmieniłam spodenki i zdjęłam bluzkę i odwróciłam się aby nałożyć sportową
-Miałeś nie podglądać -udałam że się oburzyłam
-Nie mogłem się powstrzymać -mrugnął do mnie. Podeszłam do niego i zaczęłam lekko uderzać go pięściami w gołą klatę
-Nie fochaj się -złapał mnie w tali i przyciągnął bliżej do siebie
-bo co? -Mruknęłam
Zbliżył swoje usta do moich i lekko, przelotnie je musnął
-Jak tak to ma wyglądać to będę się zawsze fochać -powiedziałam. Jai się zaśmiał ja tez i dokończyliśmy się przebierać.
Potem pograliśmy/potrenowaliśmy koszykówkę.... oczywiście nie obyło się bez jakiś flirtów zalotów czułych słówek i gestów
Zrobiło się jeszcze ciemniej, a my nadal byliśmy na boisku ktoś zapalił lampy ani ja ani jai...
-Kto....-zaczelam ale nie dokonczylam bo nie moglam nic powiedIc
-Nie wiem....
usłyszałam swój telefon- dźwięk sms. Przestraszyłam się bo dostałam kilka smsów z pogróżkami.
-Sms -powiedzialam cicho
Chłopak podszedł i zobaczył tylko na ekranie (wyświetlało mi się od kogo )
-Nie znany -powiedział
Światło zaczęło mrugać (kilka razy zgasło i zapaliło się ) jai szybko mnie objął jakby bał się że ktoś się na mnie żuci. Chwile tak staliśmy objęci ale usłyszeliśmy że ktoś jest w pobliżu -wiedzieliśmy że nas obserwuje... tylko kto to?
-Chodź -chłopak pociągnął mnie za rękę. Zabraliśmy szybko torby i poszliśmy do furtki (boisko było ogrodzone)
-cholera -jai pociągnął za klamkę było zamknięte.... u dołu furtki był otwór przez który prześlizgneliśmy nasze torby na drugą stronę... chłopak wspiął się na górę i przeszedł nad ogrodzeniem ja niestety nie miałam tyle siły .
stanęliśmy na przeciwko siebie tylko że dzieliły nas kraty przyłożyłam dłoń do krat on zrobił to samo spletliśmy je.... usłyszeliśmy znów czyjąś obecność i światła mrugnęły jeszcze raz
-Jai -powiedziałam błagalnie patrząc mu w oczy.
Bałam się... chłopak był dzielny i odważny nie spanikował... bał się ale o mnie
-Odsuń się -wyważył furtkę.
Rzuciłam mu się w ramiona.... potrzebowałam jego bliskości
Zaczęliśmy uciekać -biec przed siebie jak najdalej nie patrzący w ogóle gdzie się udajemy... w końcu zatrzymaliśmy się... nie wiedzieliśmy gdzie jesteśmy. Doszliśmy do jakiegoś parku, położyliśmy swoje rzeczy pod drzewem i przytuliliśmy się.
-"bój się... znajdę cię.... w ciemność nie uciekniesz "-tak brzmiał sms
Była noc. Ciemno, zimno, a my nie wiedzieliśmy gdzie jesteśmy.
Chłopak oddal mi swoją bluzkę i bluzę bo trochę zmarzłam i byłam wystraszona.
Zaczęliśmy iść nie wiadomo gdzie czy w stronę domu czy w przeciwną... jai nic nie mówił tylko nad czymś myślał
-Dzięki że przy mnie jesteś . -Cały czas byłam wtulona w chłopaka. Nie wiem czy był na mnie zły czy coś
-spoko -rzucił
Chyba mu to nie odpowiadało... ostatnia rzecz jaką chciałam to kłótnia z osobą której teraz najmocniej potrzebuje
-Przepraszam -zatrzymałam i odsunęłam się od niego
Nastała cisza... nagle poczułam że moje oczy stają się mokre i kilka łez ląduje na chodniku. Chłopak to zauważył
-Ej nie płacz proszę -objął mnie i podniósł mój pod brudek zmuszając przy tym abym na niego spojrzała -Przepraszam cię.
-Odprowadź mnie tylko do domu i daje ci spokój
-Nie! poczekaj, źle mnie zrozumiałaś. Przepraszam cały czas myślę o tym h*** który straszy moją księżniczkę, zastanawiam się jak mam bu zaj*bać... wiem że mnie teraz potrzebujesz jestem cały twój nie bój się obronie cię -otarł mi łzę
- dziękuje
-Zależy mi na tobie. Przecież wiesz -złapał mnie za ręce i uśmiechnął się - martwię się o ciebie... nie oddam cię... będę cały .czas przy tobie
Przytuliliśmy się
-lov u -jai wyszeptał mi do ucha
Podniósł mnie, oplotłam nogi dookoła jego pasa, nasze czoła się stykały, patrzyliśmy sobie w oczy i uśmiechaliśmy się do siebie... szliśmy tak przez polowe drogi
Chłopak przygryzł wargę i próbował ugryźć moją (raz mu się to udało ) raz mnie pocałował ale nie tak oficjalnie tylko po przyjacielsku.
*Am
Nikomu nie mówiliśmy o tym co zaszło na placu.
*kilka dni później
Nagrywaliśmy kolejny filmik. mieliśmy przedstawiać scenki. Była już ostatnia tura/kolejka/partia i ja byłam z lukiem w parze. Nie wiedziałam co zaprezentujemy bo lukey nic mi nie chciał powiedzieć. No dobra mówił ale tylko: "spodoba ci się" i "nic nie powiem- zobaczysz"
-*No trudno*-pomyślałam -*będę improwizować*
gdy przyszła nasza kolej stanęliśmy przed kamera i publicznością (czyt. Janoskians i moje/moi bff) . Przez chwilę staliśmy patrząc sobie w oczy w których były iskierki love. Lukierek klękną przede mną i spytał:
-Zostaniesz moją dziewczyną ?
Uśmiechnęłam się i zakryłam sobie usta bo ty nie była tylko gra aktorska to było naprawdę
-Tak -odpowiedziałam
Pocałowaliśmy się namiętnie.
Miny naszych przyjaciół były bez cenne xD
-żartujesz?! -beau wstał na roówne nogi
-Nie -odpowiedzieliśmy mu oboje
-Lukeanda is real -oznajmił luke.
_____________________________
następny rozdział: rozdział 15- postrzał
w następnym rozdziale:
-Tak. Sorry.Tylko...
- wracamy
-Idz stad i schowaj sie np.w samochodzie.
-Nie !!!!
-Dziendobry -policjanci podeszli do nas. -Mozemy porozmawiac
-Wspieramy misia #martacomebacktolife.
-Ej jak się czujesz?
-On mial bron
-Tak tak wiem. Jai...
-wrocilem do ciebie po tym jak probowalem zabic tego h*** wzialem cię na rece i przynioslem tu.
-Przepraszam Marta White?
- czy wie pani kto mogl strzrlac?
-lepiej nic mi już nie dawaj
-Jai !
-Nie martwcie sie. Nic mi sie bedzie .wylize sie... albo ktos to zrobi
-A ty znow tutaj
-zabijają ją ?
-ej...a może ...uciekniemy ?!!!
-ja mam zwidy czy jestem w raju
-Janoskains
-Twoj telefon
-Nie wiem. Nic z tego nie rozumiem. Co ja komus zrobilam?
-Nudzi ci sie?
-o matko ...po co pytałam
-świece to ty zapaliłeś
-moje !!!
-coś czego już od dawna chcemy
Super ⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️ szkoda ze temat ktory juz znam ale i tak supcio czekam na POSTRZAL DODAJ JAK NAJSZYBCIEJ OK?????????????
OdpowiedzUsuń