Rozdział dedykuje:
-wszystkim czytelnikom
-czytelnikom z twitter:
@brookssparadise
@blog2906
@luvmylarrehx
@Marta97Cody
@ricz2000
-Werci ( +Weronika Margańska aka @wercia718 )
*Miesiąc później
Jai wyciągnął mnie na spacer. Przechodziliśmy właśnie przy boisku na którym przed miesiącem działy się te dziwne rzeczy.
Zatrzymałam się i patrzyłam w tamto miejsce. Przed oczami pokazały mi się wspomnienia, urywki,sceny. Oddech miałam nie równy. Z zamyślenia wyrwał mnie głos chłopaka:
-w porządku?
-Tak. Sorry.Tylko...
-Nie musimy tędy iść
-Nie o to chodzi. Tylko przypomniały mi się tamte chwile
-Już po wszystkim. Było minęło... -zawahał się
-mam nadzieje. Chodź my już
-wracamy
-Yhym -przytuliłam się do chłopaka który trzymał mnie wcześniej za rękę
Następnego dnia Ronnie przypomniał chłopakom o tym ze mają zaplanowanych kilka m&g po europie. Mieliśmy wyjechać na ok.tydzień za 3 dni.
*tydzień później
Byliśmy właśnie w drodze na przed ostatnie m&g które miało się odbyć w Glasgow.
Wysiedliśmy z busa i od razu przywitali nas fani było ich pełno.
Przeszliśmy na wyznaczone miejsce. To chyba był jakiś park na stole stał wielki tort z logo dp. Podeszliśmy do niego. Weszliśmy na ławki ustawione dookoła stołu a tłum ustawił się wkoło. Fani piszczeli krzyczeli robili zdj i filmowali nas. Chłopcy chwycili rękoma kawałki tortu i zaczęli w nich rzucać. Spojrzałam na Amandę która wkręciła się w zabawę i stwierdziłam że ja też zacznę rzucać jedzeniem. Chwile później dostałam kremem w okolice ust. Zlizałam go i złapałam kawałek ciasta. Chciałam nim rzucić w tłum ale kilka metrów ode mnie, na przeciwko stał zakapturzony ubrany na czarno mężczyzna. Patrzyłam chwile na niego i mimo ze nie widziałam jego twarzy to czułam wzrok na sobie. Szturchnęłam jaia i spojrzeniem pokazałam mu faceta.
-Idź stad i schowaj się np.w samochodzie. -Poradził
Obróciłam się do chłopaka aby odpowiedzieć. W tym samym czasie usłyszałam huk i coś przeleciało obok mnie raniąc mi ramię. Upadłam i w dodatku spadłam z ławki. Spojrzałam na rękę zobaczyłam krew.
-Marta-krzyknęła Amanda z przerażeniem w głosie
-Nie !!!! -krzyknęłam do Jaia który ruszył za napastnikiem ale było już za późno....
Film mi się urwał...
*Amanda
chłopaki od razu zaczęli się bawić - zaczęli rzucać ciastem....
nie zdziwiło mnie to w domu czasem tez tak robią.
Stwierdziłam że jak oni mogą to ja też a w dodatku lukey mnie namawiał -wysmarował mi twarz kremem a później zlizał z ust całując
Chwyciłam w dłoń kawałek tortu i tak jak reszta rzuciłam w tłum który wariował. Spojrzalam na marte. Wymieniłyśmy uśmiechy. I koleżanka złapała za ciasto. Wyglądała na przestraszoną i zdenerwowaną. Wymieniła z jaiem kilka zdań i... usłyszeliśmy huk a następnie Marta leżała na ziemi z zakrwawiona ręką.
Jai pobiegł w stronę tego kto strzelał,a ja uklękłam przy koleżance.
-Marta -powiedziałam przez łzy. Dziewczyna była nie przytomna.
-Amanda -luke przykucnął przy mnie -będzie dobrze nie płacz. -Pocieszał mnie. jaki on kochany.
Wszyscy zebrani okrazyli nas. Fani płakali i martwili się.
Kilka minut później przyszedł jai. Był wkurzony i zdyszany. Wziął martę na ręce i zaniósł do auta. Siedział trzymając ja cały czas na kolanach.
-Dzień dobry -policjanci podeszli do nas. -Możemy porozmawiać
Zapytali nas co się stało, czy wiemy dla czego, kto strzelał itp.
Jaia wzieli na bok. Lukey cały czas był przy mnie i pocieszał. Ciesze się i dziękuje bogu że go / ich mam.
Chłopaki byli wkurzeni i zmartwieni. Filozofowali dla czego, kto, po co i co by zrobili i jaka daliby kare napastnikowi.
-Ej cicho -powiedziałam
Marta zaczynała się budzić.
Otworzyła oczy. Ucieszylam sie. Chwile później przyszedł jai.
*15-30 min później
marta z jaiem pojechali do szpitala.
Kamera aweneaomnesstv wszystko nagrywała. Podeszłam do niej i powiedziałam:
-Wspieramy misia #martacomebacktolife.
Nie wiedzieliśmy za bardzo co robić czy jechać czy czekać. Postanowiliśmy zadzwonić. Nie wiem co tam się działo ale musiało boleć ponieważ koleżanka krzyczała.
-Jedziemy -postanowiłam gdy skończyliśmy gadać
...
*Marta
Obudziłam się leżąc w samochodzie na siedzeniach. Usłyszałam jak moi przyjaciele rozmawiają:
-zatłukę tego kto to zrobił
- cicho !-rozkazał któryś z chłopaków
-Ej jak się czujesz? -spytala am
-Nie źle -odpowiedziałam podnosząc się do pozycji siedzącej.
-jest lepiej niż myślałem -powiedział skip próbując mnie rozbawić -twój wygląd mówi co innego
Spojrzałam na swoją rękę była zakrwawiona.
Chwile później przyszedł jai.
Usiadł koło mnie i przytulił. Też miał gdzie nie gdzie krew -moją krew.
-debil -powiedziałam do chłopaka
-Wiem -pogłaskał mnie po policzku
-On miał broń
-Wiem -powtórzył
-Mogło ci się coś stać
-Mi? Nie no co ty -mrugnął do mnie -a nawet jak tak to w twojej sprawie
-I później byłoby na mnie -uśmiechnęliśmy się do siebie
-To nie fair -oburzył się skip- ja ją próbowałem rozśmieszyć i nic a ten tylko powiedział jedno słowo i już leży
-oh daniel -wszyscy oprócz mnie jaia i skipa
-Tak tak wiem. Jai... -skrócił zdanie które często używał razem z resztą:"bo to jai"
Głowę miałam na kolanach chłopaka
-Gdzie byłeś? -spytałam
-wróciłem do ciebie po tym jak próbowałem zabić tego h*** wziąłem cię na ręce i przyniosłem tu.
-Siedział przy tobie cały czas -wtrącił się james
-Doprawdy? -Spojrzałam na niego
-Policja chciała pogadać-wyjaśnił -ktoś z zebranych zadzwonił. Zadali kilka pytań a później wróciłem do ciebie i całe szczęście się obudziłaś.Wyspałaś się księżniczko
-Wiesz jak trudno było mu od ciebie odejść -znów nie proszone komentarze
-Przepraszam Marta White? -Spytał policjant który właśnie podszedł do naszego busika -możemy zadać kilka pytań
Drugi policjant wyjął notes i zaczął pisać,a ten pierwszy pytać
- czy wie pani kto mógł strzelać?
-Nie
-Czy miała pani jakiś wrogów, albo złe towarzystwo?
-Wrogów raczej nie a moim obecnym towarzystwem są oni i mogę za nich poręczyć
-Raczej? Obecnym? -dopytywał ten drugi
-Tak. Jestem dość popularna i mam swoich fanów ale są też tacy którzy nas hejtują.-wymieniłam z am znaczące spojrzenia
-A co z tym towarzystwem?
- kilka miesięcy temu spotykałam się z moim teraz byłym chłopakiem
-dlaczego się rozstaliście? Próbował się z panią kontaktować? I czy mógł to zrobić?
-Nie wiem czy mógł, nie wiem jaki jest teraz. Dzwonił kilka razy i przelotnie się mijaliśmy. Miałam go dość dlatego odeszłam. -widziałam że ten co notował i wypytywał o szczegóły znów chce się przyczepić więc go uprzedziłam- Już wyjaśniam: dla niego słowo kocham i miłość to to samo co dziwka i impreza. Nie starał się imprezował i pil. Na każdej imprezie bzykał inną dziewczynę a potem kłamał że kocha itp.
-Imię i nazwisko
-Conor russo taki model który uważa że każda laska jest jego i może robić wszystko-zdenerwowałam się jak zaczęliśmy mówić o tym szczylu i poczułam teraz straszny ból którego do tej pory nie czułam. Dało się zauważyć ze mi gorzej.
-coś jeszcze? -Spytał jai
-Nie to wszystko
-Dowidzenia-rozkazal jai
Przyszła Mariam i kazała mi połknąć jakieś lekarstwo, które przyniosła na łyżeczce.
-co to jest ?-spytałam
-na krzepnięcie krwi i przeciw bólowo-wyjaśniła -podobno zrobi ci się lepiej. Weź-poprosiła
Połknęłam je. Było ochydne. Zrobiło mi się nie dobrze. Usiadłam na brzegu siedzenia i pochyliłam się do przodu oddychając głęboko i przełykając ślinę. Poczułam jak mój brzuch napina się kilka razy i ... zerwałam się na równe nogi. Odepchnęłam Mariam, która stała mi na drodze i pobiegłam na trawę z tyłu busa. Zwymiotowałam. Poczułam że ktoś, a właściwie Jai odgarnia mi włosy. Podał mi butelkę wody. Przepłukałam usta i napiłam się. Objął mnie podtrzymując jednocześnie gdy wracaliśmy do samochodu.
-masz jeszcze połknąć kilka tabletek-powiedziała Mariam
-lepiej nic mi już nie dawaj-poprosiłam
Usiadłam, a Jai obok mnie. 5 minut później znów przyszli policjanci.
-możemy jeszcze na chwile prosić chłopaka ?!!!-spytali i oznajmili Ronniemu.
-musimy jeszcze porozmawiać-tym razem zwrócili się do Jaia
Wstał i odalił się z nimi na bok. Spojrzał jeszcze na mnie przepraszającym wzrokiem. Uśmiechnęłam się do niego -co znaczyło: "nie twoja wina"
Długo nie wracali, a ja znów zaczynałam czuć ból, który z każdą chwilą się nasilał. Położyłam się na siedzeniach.
-znów ?-spytała Am
-boli-wycedziłam przez zęby
-bardziej niż przedtem ?
-yhym-mruknęłam
-wytrzmasz. Już niedługo-pocieszyła mnie
Kilka minut później bół był tak mocny że nie wytrzymałam.
-Jai !-krzyknęłam.
Chłopak przyleciał w ciągu 1 min, a za nim policjanci.
Złapał mnie za rękę i podniósł. przytuliłam się do niego, a on mnie czule objął.
-To wszystko.-powiedział jeden z policjantów
-karetka zaraz przyjedzie-dodał drugi i odeszli.
W ramionach chłopaka poczułam się bezpiecznie. Zrobiło mi się cieplej i ból zmalał.
Chwile później usłyszeliśmy syrenę karetki. Jai wziął mnie na ręce.
Wyszlismy z samochodu. Fani czekali na jakieś informację. Gdy tylko mnie (i moja rękę która wyglądała jakby ktoś ja oblał czerwoną farbą albo sztuczną krwią) zobaczyli zaczęli płakać piszczeć życzyć zdrowia itp.
-Poczekaj - szepnęłam do jaia
Zatrzymał się. Cały czas trzymał mnie na rękach
-Nie martwcie się. Nic mi się będzie .wyliże się... albo ktoś to zrobi -spojrzałam na jaia
-mogę ja -beau był chętny
-zastanowię się jest kolejka -śmiech przeleciał po tłumie -kocham was -na te dwa ostatnie słowa dostałam odpowiedz: kochamy cie i wszyscy zrobili z dłoni serduszka na co odp im tym samym.
-Pa kochani. Jesteście wspaniali -krzyknął jai -przykro mi porywam księżniczkę -zaniósł mnie do karetki i wszedł razem ze mną.
Medycy opatrzyli ranę .
-Trzeba szyć?
-Nie -ucieszyłam się
-A będzie ślad? -Spytałam
-Najmniejszego -był to miły wąsaty ok 40 lekarz
-Naprawdę
-Owszem. Tylko musimy zawieść cie do szpitala i zrobić test na tężec. Straciłaś dużo krwi. Miejmy nadzieje ze nie będzie trzeba przetaczać w szpitalu obmyją ci rękę i zrobią specjalny opatrunek który będziesz musiała zmieniać .
dojechalismy do szpitala na sygnale. Usłyszałam glosy
-Rana postrzałowa młoda dziewczyna, nastolatka -drzwi się otworzyły
Wyniesli mnie na noszach. Pobrali krew, kazali połknąć jakieś lekarstwa.
Następnie zabrali nas (chłopak cały czas przy mnie był) aby umyć rękę i ranę, i zrobić opatrunek. Weszliśmy do zabiegówki. Kazali abym się położyła na takim specjalnym fotelu. W tym samym czasie zadzwonił telefon Jaia. Wziął na głośnik.
-ej młoda i jak ? trzymasz się ?-spytał mnie Beau
-hah jakoś daje rade-odpowiedziałam
-jakoś ? jest dzielniejsza niż ty-powiedział Jai
-aha jasne-odp najstarszy z brooksów
-oj dobra Beau-usłyszałam głos Amandy-niedługo do ciebie przyjedziemy
-do was -poprawił ją luke
-haha śmieszne-powiedziałam-aaaaaa fuck-krzyknęłam bo akurat dezynfekowali mi ranę
-ej co jest ?-zapytał Luke
-oh my ...ugh-piszczałam
-zabijają ją ?-zaciekawił się skip
-tak jakby -odpowiedział jai któremu właśnie miażdżyłam dłoń
Nastała cisza, ponieważ przestałam krzyczeć i zajęłam się oglądaniem rany
-co tam tak cicho ?-james
-o nie...-beau
-she dead -skip
-dajcie spokój-amanda
-przyjeżdżajcie-powiedział jai i rozłączył się
______________________________
Następny rozdział: Rozdział 16- Postrzał cz.2
w następnym rozdziale:
-znaleźliśmy pocisk
-hej i jak się czujesz ?
-ej...a może ...uciekniemy ?!!!
-mogę śpiewać, tańczyć..zróbmy imprezę
-real girls eat cake
-tyle ładnych osób wkoło mnie
-o mój boże
-Janoskains
-nie wieże po prostu nie wierze
-jak łatwo się nabieracie, nie problem was wkręcić
-dzięki, nie tylko za to
-Co się stało?
-Boje się
-dowiemy się obiecuje. Chodź
-Nudzi ci się?
-Weź strój kąpielowy i spotkamy się tu za 5 min
-ah..ok i co dalej ?
-podoba się ?
-świece to ty zapaliłeś
-aby moje skarbie było szczęśliwe
-coś czego już od dawna chcemy
faajne ;3
OdpowiedzUsuń